Warta Poznań staje na nogi. A rok temu walczyła o przetrwanie

Piłkarze Warty Poznań będą walczyli o powrót do II ligi. Sukces jest niespodziewany, ale wygląda na to, że Warta jest na niego gotowa
Jeszcze 10 miesięcy temu Warta Poznań nie była w stanie spełnić wymogów licencyjnych na grę w II lidze i nie została do niej dopuszczona. Spadła więc na czwarty poziom rozgrywek ligowych w kraju - tak nisko nie była nigdy w swojej blisko 103-letniej historii. Mało tego, miała też ogromne problemy z otrzymaniem licencji na grę i w tej lidze, dostała pozwolenie dopiero po odwołaniu. Do startu ligi pozostało wówczas parę dni. Celem zielonych było przetrwanie, pozostanie w tej lidze.

Dzisiaj, na trzy kolejki przed końcem sezonu, Warta Poznań jest już pewna pierwszego miejsca. Ma 10 punktów przewagi nad Sokołem Kleczew i 13 nad rezerwami Lecha Poznań, które były uważane za faworyta. Nie dały jednak rady Warcie, która w tym roku wygrała 11 z 13 meczów! Drużyna Tomasza Bekasa zagra w czerwcu w barażach o awans do II ligi.

- Latem nie wiedzieliśmy nawet, w której lidze będziemy grali ani jaki będzie skład - wspomina wiceprezes Maciej Chłodnicki. - Nasz pomysł oparcia zespołu na warciarzach, którzy są z klubem na dobre i na złe, oraz na zdolnych wychowankach zdał egzamin. To jedyna droga rozwoju nie tylko dla Warty, ale także innych klubów - uważa.

W pierwszej grupie są Alain Ngamayama (31-latek rozgrywa swój 11 z rzędu sezon w klubie), Artur Marciniak i Michał Ciarkowski. Ponadto do Poznania wrócił wychowanek Adrian Laskowski, a z drugoligowego składu pozostał Łukasz Spławski. Większość kadry stanowią zawodnicy na dorobku. Wielu z nich mogłoby jeszcze spokojnie grać w Centralnej Lidze Juniorów. Warta radzi sobie w nich przyzwoicie - zajmuje dziewiąte miejsce, a już oddała wielu zawodników do pierwszego zespołu.

Dobre szkolenie młodzieży zapewnia więc odpowiednie zaplecze drużynie Tomasza Bekasa. Nie trzeba na Wildę ściągać zbyt wielu piłkarzy, bo kandydatów na nich nie brakuje wśród wychowanków. To jedna z odpowiedzi na pytanie, dlaczego Warcie się udało. Drugą jest trener, wieloletni gracz zielonych. - Rok temu wygrał ligę [okręgową] ze swoim poprzednim zespołem Wełną Skoki. Teraz powtórzył to z Wartą w III lidze - podkreśla Maciej Chłodnicki. - Przez cały sezon nie przegraliśmy meczu na swoim stadionie, dlatego z nadziejami przystępujemy do baraży o II ligę. Pierwszy mecz zagramy u siebie, a mamy tu twierdzę nie do zdobycia.

Czy jednak klub jest gotowy na to, by wykorzystać ewentualny sukces piłkarzy? Za jedną z bramek stanęła już konstrukcja dachu, który ma przykryć 250 miejsc siedzących. To minimum wymagane przez PZPN przy rozdawaniu licencji. - Będziemy gotowi na II ligę - zapewnia wiceprezes Chłodnicki. Opcją rezerwową i ostatecznością jest zgłoszenie do rozgrywek stadionu w Grodzisku Wlkp.

Przed rokiem długi nie pozwoliły Warcie na grę w II lidze. - Długi wobec byłych graczy i pracowników są spłacone, w innych przypadkach realizujemy postanowienia ugód - zapewnia Maciej Chłodnicki. Wielkopolski ZPN przyznał zielonym licencję na grę w III lidze. - Nie było żadnych zastrzeżeń - mówi Jerzy Mansfeld, ale zastrzega, że w wyższej lidze kryteria są ostrzejsze.

Za kondycję finansową Warty Poznań odpowiada sponsor, firma Family House. To ona zapewnia blisko milionowy budżet. Piłkarze mają zapewnione w klubie obiady, odnowę biologiczną i dostęp do suplementów diety. Nie ma życia ponad stan i rozmachu z czasów "Zielonej Rewolucji". - Każdą złotówkę oglądamy dwa razy, zanim ją wydamy - podkreśla Maciej Chłodnicki, który śmieje się, że jest dobrym uczniem Karola Klimczaka. Znany z dyscypliny finansowej prezes Lecha Poznań był wcześniej dyrektorem finansowym w klubie z Bułgarskiej. - A ja siedziałem z nim w jednym pokoju - przypomina wiceprezes Warty Poznań.