Dwie czerwone kartki i cztery gole. Warta Poznań przegrała u siebie z Calisią!

Szóstego meczu z rzędu nie potrafili wygrać piłkarze Warty Poznań, którzy z faworyta zmienili się w średniaka grupy zachodniej II ligi. Mimo że prowadzili z Calisią do 78. minuty, przegrali na swoim boisku aż 1:3. Oba zespoły kończyły mecz w dziesięcioosobowych składach.
- Tak padła pierwsza w tym roku bramka przy Drodze Dębińskiej! - oznajmił spiker w "Ogródku", gdy w 8. minucie Grzegorz Rasiak wyskoczył wyżej od obrońcy gości i głową przerzucił piłkę nad bramkarzem Calisii Konradem Forencem. Dośrodkowywał Michał Goliński - w ten sposób dwaj najbardziej doświadczeni piłkarze Warty Poznań dali jej prowadzenie.

Dodajmy, że wcale nie zasłużone, bo poznaniacy, którzy czekali na pierwszą wygraną od początku listopada 2013 roku, wcale nie rzucili się na drużynę z dołu II-ligowej tabeli, nie zdominowali kaliszan. Mało tego, to goście powinni prowadzić w tym meczu po tym, jak źle rozegrany rzut wolny Warty dał Calisii okazję do kontrataku. Daiji Kimura był sam na sam z Semirem Bukviciem, ale strzelił obok słupka.

Bramkarz "Zielonych" miał zdecydowanie więcej pracy niż Konrad Forenc. W 20. minucie Bośniak popisał się efektowną paradą, po której wybił na rzut rożny piłkę zmierzającą pod poprzeczkę jego bramki. Strzelał Sebastian Fechner. Semir Bukvić jeszcze w 45. minucie musiał poszybować, by zapobiec stracie gola - znów kaliszanie mieli szybką akcję po... rzucie rożnym poznaniaków.

Wyrównany do 26. minuty pojedynek zrobił się jednostronny na korzyść Calisii po czerwonej kartce dla Mateusza Pogonowskiego. Młody pomocnik zdążył w krótkim czasie obejrzeć dwie żółte kartki - obie za faule w środku boiska. W tym drugim przypadku Mateusz Pogonowski atakował rywala wślizgiem od tyłu i musiał opuścić boisko, mimo że zarzekał się, iż trafił nogą tylko w piłkę.

Calisia, która zimą dokonała poważnych zmian w kadrze zespołu, grała całkiem dobrze. Miała przewagę nad Wartą na pewno o wiele większą niż wynikałaby ona z faktu osłabienia poznaniaków po czerwonej kartce. Trudny do zatrzymania był szybki i zwinny Christian Nnamani. W 54. minucie Nigeryjczyk sprowadzony z Floty Świnoujście huknął pod poprzeczkę, ale znów ładnie i skutecznie bronił Semir Bukvić.

Christian Nnamani, niewątpliwie wybijający się w sobotę na boisku pod względem umiejętności piłkarskich, na pewno nie wykazał się boiskową ogładą. Miał już żółtą kartkę, a mimo to nie porzucił agresywnego stylu gry. W ciągu dwóch minut najpierw sfaulował Błażeja Nowaka (poznaniak trzymał się potem za twarz), a po chwili zaatakował nogami Dawida Jasińskiego. Po tym drugim faulu sędzia znów sięgnął do kieszonki z czerwoną kartką.

Gdy składy się wyrównały, Warta złapała oddech. To znaczy zaczęła być częściej przy piłce i zaczęła atakować, czego niemal nie robiła, gdy grała w osłabieniu. Szybko jednak wróciło przekleństwo Warty w tym sezonie, czyli obrona przy stałych fragmentach gry. Adrian Bartkowiak teoretycznie wygrał pojedynek główkowy, ale do zagranej przez niego piłki pierwszy dobiegł Mateusz Gawlik i lekkim, ale precyzyjnym strzałem kopnął do siatki przy słupku. - Dalej, przyjechaliśmy po trzy punkty - rzucił jeden z piłkarzy gości, gdy cieszyli się oni z bramki.

Marzenia? Niekoniecznie. Przy remisie Semir Bukvić obronił dwa groźne strzały Daniela Sobasa, a Warta odpowiedziała tylko uderzeniem Macieja Spławskiego w środek bramki Calisii. Gdy wydawało się, że ten otwarty w końcówce mecz zakończy się remisem, Warta znów nadziała się na kontratak po wykonywanym przez siebie stałym fragmencie gry. Semir Bukvić obronił pierwszy strzał z bliska Daniela Sobasa, ale po chwili rezerwowy gości kopnął do pustej bramki.

Sędzia przedłużył mecz, co mogło dać poznaniakom nadzieje na wyrównanie. Nic z tego, w piątej minucie doliczonego czasu gry Iwelin Kostow wykorzystał rzut karny i dobił "Zielonych".

Warta Poznań - Calisia Kalisz 1:3 (1:0)

Bramki:
Rasiak (8. min, głową po dośrodkowaniu Golińskiego), 1:1 Gawlik (78., bez asysty), 1:2 Sobas (90.), 1:3 Kostow (90. +5, karny)

Warta: Bukvić - D. Jasiński (81. Piceluk), Ł. Jasiński Ż (90. Onsorge), Ngamayama, Kocot - Bartkowiak, Goliński - Nowak Ż, Pogonowski Ż,Ż-Cz (26.), Gregorek - Rasiak (74. Spławski).

Calisia: Forenc - Fechner, Gawlik, Król, Paczkowski - Biedronka, Cieślak (75. Stojczew) - Nnamani Ż,Ż-Cz. (68.) Kostow, Kimura Ż (76. Kuciński) - Wandzel (59. Sobas).

Sędzia: Tomasz Zieliński z Konina

Widzów 980