Rozczarowanie w "Ogródku". Pierwsza porażka Warty Poznań na własnym stadionie

Piłkarze Warty Poznań niespodziewanie ulegli Błękitnym Stargard Szczeciński 0:2 w ostatnim jesiennym meczu rozegranym na własnym stadionie. Oba gole dla gości strzelił w drugiej połowie Michał Magnuski, który... miał zostać zmieniony w przerwie.
W pierwszej połowie kibice w "Ogródku" przy Drodze Dębińskiej nie zobaczyli goli. Przewagę miała Warta, ale nie potrafiła jej udokumentować zdobyciem bramki. Brakowało dokładności i umiejętności. A najlepszy strzelec "Zielonych" Grzegorz Rasiak skutecznie odcinany był od podań przez obrońców rywali.

Po pierwszej połowie wydawało się jednak, że w drugiej odsłonie poznaniacy dopną swego. Tymczasem tuż po przerwie przyjezdni zupełnie zaskoczyli Warciarzy. Najpierw w 52. minucie po akcji Błękitnych piłkę z linii bramkowej wybił Grzegorz Rasiak, a za chwilę Błażej Nowak spóźnił się z interwencją w polu karnym i sfaulował Michała Magnuskiego. Poszkodowany bez trudu wykorzystał "jedenastkę".

Utrata bramki nie była jednak najgorsza. "Zieloni" zamiast szykować się do odrabiania strat, to w niezrozumiały sposób, niespełna 60 sekund później dali sobie wbić drugiego gola. Po dośrodkowaniu Ariela Wawrzczyka z lewej strony Michał Magnuski znów pokonał Adriana Lisa. Co ciekawe, mało brakowało, a strzelec obu bramek nie wybiegłby na drugą połowę na boisko. - Trener chciał mnie zmienić w przerwie, bo miałem już na koncie żółtą kartkę, ale koledzy się obrazili i zostałem na boisku - wypalił po meczu szczęśliwy Magnuski.

Po drugiej bramce Warciarze ruszyli do odrabiania strat. Najpierw w 61. minucie Paweł Piceluk nie zdołał skierować piłki do bramki w dogodnej sytuacji, a za chwilę strzał Grzegorza Rasiaka obronił bramkarz Błękitnych Marek Ufnal. "Zieloni" atakowali, a rywale nie tylko skutecznie im przeszkadzali, ale także groźnie kontratakowali. - Ta porażka to skandal - mówił schodzący z boiska napastnik Warty, Michał Ciarkowski. - Jako lider tabeli nie możemy przegrywać na własnym boisku w takich okolicznościach. Kolejna sytuacja, kiedy przyjeżdża niżej notowany rywal, a my zamiast pokazać, kto rządzi na boisku, to zachowujemy się jak juniorzy i jak juniorzy tracimy bramki - nie krył rozgoryczenia Ciarkowski.

W ostatnich dniach głośno było o problemach finansowych w poznańskim klubie. Zaległości w wypłatach piłkarzy sięgają nawet czterech miesięcy. Czy to odbiło się na formie zespołu? - Jako zawodnik nie chciałbym tego komentować, to nie jest pytanie do mnie - unikał odpowiedzi Paweł Piceluk.

Warciarzom pozostały do rozegrania jeszcze dwa wyjazdowe mecze. Kończące rundę jesienną starcie z trzecim w tabeli Górnikiem Wałbrzych i otwierające rundę rewanżową spotkanie z Zagłębiem Sosnowiec. - Chcemy te mecze wygrać - zapewnia trener Warty, Marek Kamiński.

Warta Poznań - Błękitni Stargard Szczeciński 0:2 (0:0)

Bramki: 0:1 Magnuski (53-k.), 0:2 Magnuski (54)

Żółte kartki: Gregorek, Marciniak, Bartkowiak - Magnuski, Poczobut, Liśkiewicz, Wawrzczyk, Fadecki, Jasitczak

Warta: Lis - Kocot, Jasiński (46. Bartkowiak), Ngamayama, Czerniejewicz (67. Pogonowski) - Scherfchen (61. Ciarkowski), Goliński, Nowak, Gregorek (55. Marciniak), Piceluk - Rasiak

Błękitni: Ufnal - Liśkiewicz, Jasitczak, Pustelnik, Wawrzczyk, Więcek, Poczobut (90+3. Kurant), Kazimierowicz, Fadecki (87. Duda) - Gajda, Magnuski (75. Neumann)