Kapitan Warty Poznań: Po ciężkiej wiośnie gra w piłkę znów sprawia przyjemność

- Na początku sezonu mieliśmy dwóch ciężkich przeciwników, kandydatów do awansu: Zagłębie Sosnowiec i Bytovię Bytów. Zaprezentowaliśmy się z nimi dobrze i myślę, że będziemy się w tym sezonie bili o czołówkę - mówi kapitan Warty Poznań Alain Ngamayama.
W trzecim meczu sezonu Warcie Poznań nie udało się odnieść trzeciego zwycięstwa i w pojedynku drużyn z czołówki grupy zachodniej II ligi zremisowała 1:1 z Bytovią Bytów. - Pozostał trochę niedosyt po tym meczu - uważa Alain Ngamayama. "Zieloni" mieli przewagę przez większość spotkania i stworzyli sobie więcej okazji bramkowych, ale zdobyli tylko punkt. Prowadzili od 9. minuty po pięknym golu Adriana Bartkowiaka z rzutu wolnego. - Chcieliśmy iść za ciosem, zdobyć kolejne gole. Graliśmy dobrze przez 30 minut, potem Bytovia przejęła inicjatywę w pierwszej połowie, no i nie udało nam się podwyższyć prowadzenia - analizuje obrońca Warty.

Goście wyrównali w 50. minucie po swoim pierwszym celnym strzale w tym spotkaniu. Gola w sytuacji sam na sam z bramkarzem zdobył Mateusz Michalski. - Zbyt łatwo straciliśmy tę bramkę, przepuściliśmy piłkę rzuconą prostopadle za nasze plecy. A bardzo nam zależało na tym, żeby nie dać sobie strzelić gola przez pierwsze 15 minut drugiej części, mieliśmy wyjść agresywnie na przeciwnika - opowiada Alain Ngamayama.

Po trzech kolejkach poznaniacy mają na koncie siedem punktów i zajmują miejsce, które na koniec dałoby awans do I ligi. - Na początku sezonu mieliśmy dwóch ciężkich przeciwników, kandydatów do awansu: Zagłębie Sosnowiec i Bytovię Bytów. Zaprezentowaliśmy się z nimi dobrze i myślę, że będziemy się w tym sezonie bili o czołówkę - mówi piłkarz Warty.

Alain Ngamayama uważa też, że gra "Zielonych może się podobać: - Może w meczu z Bytovią nie wykorzystaliśmy do końca szans, które mieliśmy, ale wreszcie zaczęliśmy grać w piłkę, stwarzać sobie sytuacje. myślę, że fajnie to wygląda.

Doświadczony zawodnik jest jednym z nielicznych graczy poznańskiej drużyny, który został po fatalnej rundzie wiosennej w I lidze. Warta nie była w stanie wygrać meczu i z hukiem spadła. - Po ciężkiej wiośnie gra w piłkę znów sprawia przyjemność, odżyliśmy, zaczęliśmy zdobywać punkty. Nie pamiętam, kiedy poprzednio wygraliśmy dwa mecze z rzędu - mówi z uśmiechem.

"Nowa" Warta zaczyna wzbudzać też zainteresowanie publiczności. Przed meczem z Bytovią kibice musieli stać w kolejce po bilety, a na trybunie zasiadło ok. 1,8 tys. osób. - Fajnie, że publiczność przychodzi na nasze mecze i nam pomaga. Ludzi było naprawdę było dużo i musimy zrobić wszystko, by nadal chodzili na Wartę. Potrzebujemy ich dopingu - twierdzi kapitan drużyny.