Warta Poznań wygrała w Jarocinie i jest liderem II ligi

Drugie zwycięstwo w drugim meczu sezonu odnieśli piłkarze Warty Poznań, którzy wygrali derby Wielkopolski - 3:1 z Jarotą w Jarocinie. Poznaniacy otwierają tabelę grupy zachodniej II ligi, a gospodarze zamykają stawkę.
- Jarota! Powinno być już 3:0! - krzyknął ktoś z trybun jarocińskiego stadionu, gdy kończyła się pierwsza część spotkania. Jarota prowadził, ale najskromniej, jak się da. Gospodarze strzelili bramkę z rzutu karnego, a bohaterami akcji byli piłkarze z przeszłością z Warcie. Przez bramkarza "Zielonych" Pawła Besera faulowany był Damian Pawlak, który jeszcze jako nastolatek zdobywał dla Warty ważne gole w lidze. Teraz zaliczył asystę w spotkaniu z byłym klubem. Z 11 metrów celnie strzelił Krzysztof Bartoszak, który z kolei miniony sezon spędził w drużynie z Poznania.

Gdy gospodarze derbów wychodzili na prowadzenie, była 34. minuta i 1:0 dla nich było dość niespodziewane. Dotąd bowiem to Warta była częściej przy piłce, budowała więcej akcji, ale poza potężnym strzałem Grzegorza Rasiaka oraz uderzeniem Adriana Bartkowiaka (po rykoszecie piłka otarła się o słupek) nie doczekała się żadnych realnych okazji do zdobycia bramki. Jarocie zaś 10 minut po objęciu prowadzenia wystarczyło do tego, by zepchnąć poznaniaków do obrony. Miejscowi domagali się drugiego rzutu karnego, gdy Marcin Wojciechowski (też były warciarz) zderzył się z Pawłem Beserem. Doświadczony pomocnik zdołał oddać strzał, ale piłkę sprzed bramki wybił Damian Nowak.

Mecz rywali z jednego regionu jest często okazją do spotkania się byłych piłkarzy czy piłkarzy i trenerów. Nie inaczej było tym razem. Prowadzący dziś Jarotę Jarosław Araszkiewicz miał okazję przyjrzeć się swoim byłym podopiecznym z Warty. Jeszcze ubiegłej wiosny prowadził w niej m.in. Pawła Piceluka i Michała Ciarkowskiego. Obaj są w poznańskim klubie z powrotem, niezadowoleni, że grali niewiele. Pawłowi Picelukowi przypomnienie się dawnemu trenerowi raczej nie wyszło i słusznie został zmieniony w przerwie. Zastąpił go Michał Ciarkowski.

Trener Marek Kamiński nie mógł chyba lepiej wybrać, bo skrzydłowy Warty w siedem minut wyprowadził ją na prowadzenie. Najpierw wykończył podanie Błażeja Nowaka, a drugiego gola zdobył w sytuacji sam na sam z Karolem Szymańskim. Bramkarz wypożyczony z Lecha Poznań nie popisał się w 64. minucie, gdy wypuścił piłkę z rąk, w polu karnym powstało wielkie zamieszanie, a w najbystrzejszy był tam Grzegorz Rasiak i strzałem z bliska ustalił wynik meczu. Podawał - tak jak przy pierwszym golu dla Warty - Błażej Nowak.

Spotkanie wyglądało na rozstrzygnięte, bo Jarota po przyjęciu trzech ciosów w jedenaście minut długo nie mógł się pozbierać, a i Warta jest zespołem na tyle doświadczonym, że nie pozwoliła na doprowadzenie do nerwowej końcówki.

Jarota Jarocin - Warta Poznań 1:3 (1:0)

Bramki: 1:0 Krzysztof Bartoszak (34., karny), 1:1 i 1:2 Michał Ciarkowski (54. i 60.), 1:3 Grzegorz Rasiak (64.)

Jarota: Szymański - Oczkowski, Kieliba Ż, Garbarek, Filipiak - Pawlak (54. Skokowski), Nawrocki (64. Czabański), Wojciechowski, Danielak (58. Olejniczak) - Antkowiak (73. Kamiński), Bartoszak Ż.

Warta: Beser - D. Jasiński Ż, Ł. Jasiński, Ngamayama, Kocot - Bartkowiak, Scherfchen (17. Goliński) - Nowak (71. Czerniejewicz), Marciniak, Piceluk (46. Ciarkowski) - Rasiak.

Sędziował Tomasz Tobiański z Gdańska