Warta Poznań rozgromiona w Jaworznie! Spadnie do II ligi, chyba że...

W dziewięcioosobowym składzie kończyła swój mecz Warta Poznań w Jaworznie z GKS Tychy. Przegrała aż 0:5 i właściwie jest już w II lidze. Ratunkiem dla ?Zielonych? może być tylko brak I-ligowej licencji dla Polonii Warszawa.
Po 32 meczach Warta Poznań ma sześć punktów straty do Stomilu Olsztyn, który swój środowy mecz z Arką w Gdyni rozpoczął o godz. 19. Olsztynianom do utrzymania się w lidze wystarczy jednak choćby remis w którymkolwiek z ostatnich meczów sezonu. Piłkarze Krzysztofa Pawlaka nie powinni mieć więc złudzeń - ich szanse na wydostanie się ze strefy spadkowej są bliskie zeru.

Warta Poznań żegna się z I ligą w bardzo marnym stylu. Ostatni mecz wygrała w październiku ubiegłego roku, a wiosną dostała trzy punkty walkowerem za spotkanie z ŁKS Łódź, kolejne trzy zdobyła po remisach. Resztę spotkań przegrała. W środę na stadionie w Jaworznie "Zieloni" trzymali się tylko do 28. minuty. Wówczas to Adrian Bartkowiak zagrał piłkę ręką we własnym polu karnym i gospodarze mieli rzut karny. Adriana Lisa z 11 metrów pokonał Mateusz Bukowiec. Minęło kolejne dziewięć minut, a drugą bramkę dla beniaminka ligi zdobył Jakub Bąk, który minął bramkarza Warty i kopnął piłkę z bliska do pustej bramki.

Emocje w tym spotkaniu skończyły się krótko po przerwie. Kto jeszcze łudził się, że Warta może się odrodzić, musiał stracić resztki nadziei po czerwonej kartce Adriana Bartkowiaka. Jeden z bardziej doświadczonych piłkarzy poznańskiej drużyny ma ostatnio pecha, bo w sobotę strzelił samobójczą bramkę w meczu z Sandecją Nowy Sącz, a w pojedynku z GKS Tychy osłabił zespół już w 47. minucie. Dostał drugą żółtą i w efekcie czerwoną kartkę za faul na Jakubie Bąku. Przypomnijmy, że wcześniej po zagraniu Adriana Bartkowiaka gospodarze mieli rzut karny.

Warta grała w dziesięciu na jedenastu tylko przez kwadrans, bo w 62. minucie Jakuba Bąka, który był w sytuacji sam na sam z Adrianem Lisem, sfaulował drugi stoper "Zielonych" Maciej Wichtowski i także wyleciał z boiska. Jakby tego było mało, gola na 3:0 strzelił po chwili Łukasz Małkowski, który pokonał bramkarza Warty Poznań strzałem z rzutu wolnego.

Potem goście grali już tylko o to, by przegrać jak najniżej. Jedenastu graczy GKS strzeliło dziewięciu piłkarzom Warty dwie bramki - w 73. minucie Mateusz Wawoczny z bliska posłał piłkę do siatki, a już w doliczonym czasie doświadczony Marcin Folc skutecznie dobił strzał wspomnianego Mateusza Wawocznego.

Niewielkim tylko pocieszeniem dla klubu z Drogi Dębińskiej jest to, że swój mecz na własnym boisku przegrał Okocimski Brzesko. Z tą drużyną Warta rywalizuje jeszcze o 15. miejsce w tabeli, które może dać pozostanie w lidze, jeśli licencji na grę na zapleczu ekstraklasy nie dostanie Polonia Warszawa. Na dwie kolejki przed końcem sezonu "Zieloni" wyprzedzają Okocimskiego o dwa punkty, ale sytuacja może się zmienić już w sobotę, bo drużyna z Brzeska wzbogaci się wówczas o trzy punkty walkowerem. Ma bowiem w kalendarzu mecz z wycofanym z ligi ŁKS Łódź.