Prezydent Poznania zapowiada koniec finansowania sportu zawodowego

- Stoimy przed decyzją o nieprzystąpieniu do rozgrywek I czy II ligi w przyszłym sezonie z przyczyn finansowych - powiedziała Izabella Łukomska-Pyżalska i prosiła miasto o pomoc dla Warty Poznań. Prezydent Ryszard Grobelny: - Nie stać nas na przekazywanie jakichkolwiek kwot klubom na sport zawodowy.
Poniedziałkowe spotkanie radnych z komisji kultury fizycznej i turystyki wywołało wielkie zainteresowanie. Głównie dlatego, że podczas komisji prezydent Ryszard Grobelny odpowiadał na pytania związane z planowanym podpisaniem aneksu do umowy wynajmu Stadionu Miejskiego konsorcjum Lecha Poznań i Marcelin Management. W myśl tego dokumentu korzystanie z obiektu przy Bułgarskiej ma być tańsze o ok. 2,5 mln zł, niż wynika to z obecnej umowy. Czynsz ma być obniżony do 600 tys. zł rocznie.

Taki gest prezydenta w stronę "Kolejorza" został źle odebrany przez przedstawicieli innych klubów sportowych Poznania. W kuluarach można było nawet usłyszeć, że Ryszard Grobelny odpowiadał na pytania, jakby był rzecznikiem Lecha Poznań, tłumaczył konieczność renegocjacji umowy pogorszeniem się warunków ekonomicznych i że w związku z tym Marcelin Management nie jest w stanie realizować kontraktu z miastem.

Dyskusji przysłuchiwała się prezes sekcji piłkarskiej Warty Poznań Izabella Łukomska-Pyżalska. Kilka razy zabrała też głos. - Wielokrotnie przedstawiałam naszą trudną sytuację i mogę teraz powiedzieć, że jeszcze się pogorszyła. Stoimy przed decyzją o nieprzystąpieniu do rozgrywek I czy II ligi w przyszłym sezonie z przyczyn finansowych - powiedziała. Prezes "Zielonych" przypomniała też, że kilka miesięcy temu dostała odpowiedź od Ryszarda Grobelnego, który odpisał jej, że "w Poznaniu jest 250 klubów i miasto nie może wszystkim pomagać". - Mogę teraz tylko pogratulować Lechowi, bo to, że będzie grał na Stadionie Miejskim, to niewątpliwa pomoc dla klubu. Wydaje mi się to dziwne, bo Warta jest drugim co do wielkości klubem piłkarskim w Poznaniu i miasto powinno mieć na względzie to, że istniejemy. Nie mamy jednak budżetu, nie mamy stadionu, który spełniałby warunki licencyjne, a Stadion Miejski, jedyny, który je spełnia, jest dla nas niedostępny. Na arenie Euro łatwiej byłoby nam o sponsorów i przyciągnąć kibiców.

Izabella Łukomska-Pyżalska wyliczyła przy okazji, skąd I-ligowe kluby mogą brać pieniądze: - Roczny budżet to minimum 2 mln zł. Ze sprzedaży miejsca na przedzie koszulek piłkarzy mamy 200 tys. zł, gdybyśmy sprzedali też miejsca na reklamę z tyłu, na rękawkach, spodenkach i skarpetkach, to nie jestem w stanie zdobyć nawet miliona. Wniosek jest taki, że bez wsparcia miasta jakikolwiek klub I-ligowy w Polsce nie ma prawa funkcjonować, nie mówiąc już o podnoszeniu poziomu sportowego czy biciu się o awans.

Potem prezes piłkarskiej Warty spytała wprost Ryszarda Grobelnego: - Czy miasto ma zamiar wspierać sport? Bo mam nieodparte wrażenie, że nie ma planu, jak pomóc i jak zaradzić sytuacji, w której kolejne kluby przestają istnieć. Miasto nie wie, co zrobić, by Poznań nie stał się sportową pustynią. Jeden klub dostał pomoc, a co z pozostałymi? Czy będzie jakaś forma wsparcia dla innych?

- Ten plan jest znany i jest warunkowany możliwościami finansowymi miasta - odparł prezydent Ryszard Grobelny. - Obecnie możemy wspierać sport dzieci i młodzieży oraz w niewielkim stopniu sport zawodowy. Obawiam się jednak, że w przyszłym roku miasto całkowicie wycofa się z dofinansowania sportu zawodowego. Decyzja nie została podjęta, ale wszystko idzie w tym kierunku. Gdybyśmy mieli pieniądze, to wiem, że warto byłoby je przekazać klubom, ale nas na to nie stać.