Sport.pl

Kapitan Warty dzień po debiucie w Lechu wyjechał w interesach. Nie żałuje

- Grając w Lechu czy potem już w Warcie, miałem propozycje z Ekstraklasy - z Arki, Cracovii czy Pogoni Szczecin. Nigdy nie chciałem ruszyć się z Poznania. W trakcie kariery prowadziłem kilka firm i byłem zbyt zajęty na miejscu, żeby się wyprowadzić - mówi kapitan Warty Poznań Tomasz Magdziarz w rozmowie z 2x45.com.pl
Tomasz Magdziarz przekonuje w rozmowie z 2x45.com.pl, że nie żałuje wyboru, jakiego dokonał. Choć marzył o grze w ekstraklasie, zagrał w niej tylko raz: na inaugurację sezonu 2003/2004, w meczu Lech Poznań - Górnik Zabrze. - Dzień po debiucie w barwach Lecha już nie pojawiłem się na treningu, bo musiałem jechać do Francji załatwić biznesowe sprawy. Często słyszę, że gdybym się bardziej przyłożył, mógłbym gdzieś dalej grać - mówi kapitan Warty Poznań. - Do dzisiaj wypomina mi to wspólnik, który był wtedy dyrektorem w Lechu. Za trenera Czesia Michniewicza byłem na obozach letnich, grałem w pierwszym składzie i dostałem kontrakt. Wtedy jednak Warta miała problemy, prezesem był Janusz Urbaniak, trenerem mój przyjaciel Jarek Araszkiewicz i jakoś namówili mnie, żebym przyszedł do Warty i pomógł w awansie do pierwszej ligi. Mimo że miałem tu niższy kontrakt, to miałem z czego żyć, nie chodziło mi o pieniądze - dodaje.

Piłkarz Warty Poznań ma firmę menedżerską Fabryka Futbolu, za której sprawą Bartosz Bereszyński przeszedł do Legii Warszawa, Piotr Celeban do Rumunii, a z którą związane są też wschodzące gwiazdy ligi - Karol Linetty i Miłosz Przybecki. Tomasz Magdziarz o przejściu Bartosza Bereszyńskiego do Legii mówi, że choć kibicuje Lechowi, najważniejszy jest dla niego rozwój piłkarza.

Kapitan Warty ma 35 lat, ale nie czuje się dziadkiem. - Myślę, że jestem megawyluzowany i boli mnie, że niedługo będę musiał skończyć granie w piłkę. Nawet po zakończeniu kariery będę miał luz, bo ja z tą młodzieżą się bardzo dobrze kumam. Gramy w PlayStation. Ci najmłodsi mnie leją, ale trochę starsi już nie mają tak łatwo - mówi.

Więcej o: