Sport.pl

Kapitan Warty Poznań: Czy ktoś spodziewał się cudu?

- Nie ma drugiego takiego zespołu w I lidze, który poskładał się na trzy tygodnie przed startem rozgrywek i złożony jest z zupełnie obcych sobie facetów. Z pierwszego składu z jesieni gram przecież tylko ja! Nie sądzę więc, żeby był powód do zaskoczenia tym, że Warta nie gra pięknie i nie wygrywa po 5:0 - mówi kapitan Warty Poznań Tomasz Magdziarz po przegranym 0:2 meczu z GKS Katowice.
Tomasz Magdziarz po meczu był podwójnie rozczarowany. Nie dość bowiem, że jego zespół przegrał mecz, to jeszcze nie strzelił gola. A gol przydałby się, bo kapitan Warty w ostatnim tygodniu został ojcem. - Marzyliśmy o tym, żeby zrobić kołyskę i wygrać mecz dla Warty. Zamiast tego zagraliśmy słaby mecz, w którym stworzyliśmy sobie mało sytuacji bramkowych, a tych nielicznych nie wykorzystaliśmy - mówił po meczu z GKS Tomasz Magdziarz, który nawiązał też do wielkich zmian, jakie klub przeszedł zimą po radykalnym ograniczeniu finansowania zespołu przez Izabellę Łukomską-Pyżalską: - Chyba wszyscy przed wiosną wiedzieliśmy, czym dysponujemy i jakim zespołem będzie Warta. Znamy się od trzech tygodni, nie ma się co dziwić temu, że się nie rozumiemy na boisku. Chyba nikt nie spodziewał się cudu, jakim byłyby zwycięstwa tego zespołu. Wystarczy przyjrzeć się temu, co w klubie działo się przez ostatnie trzy miesiące. Na niespodzianki w postaci naszych zwycięstw trzeba będzie poczekać. Przed nami bardzo dużo pracy. W to, żeby Warta zdobyła jakieś punkty, musimy włożyć jeszcze więcej pracy i więcej ambicji - uważa kapitan Warty Poznań.

Więcej o: