Warta Poznań chce nowego stadionu i pomocy finansowej od miasta. Dostanie?

Ustanowienia użytkowania wieczystego, by móc zbudować nowy stadion, oraz dofinansowania sekcji piłkarskiej - tego Izabella Łukomska-Pyżalska chciałaby od miasta. I takie stanowisko przedstawiła na komisji Kultury Fizycznej i Turystyki Rady Miasta Poznania. Ale na to drugie nie ma szans. - Po prostu nie mamy już pieniędzy - mówi wiceprezydent Poznania Dariusz Jaworski
- Ta biała linia to pawilony komercyjne, a w jednym z nich, tym większym, mieściła się giełda kwiatowa - prezentowała wizualizacje "nowego" stadionu Izabela Łukomska-Pyżalska, prezes sekcji piłkarskiej Warty Poznań.

Według jej planów najpierw wokół stadionu miałyby wyrosnąć małe pawilony handlowe, które później zastąpiłby nowoczesny obiekt o funkcjach komercyjnych. Pani prezes jako wzór prezentowała plany stadionu w Środzie Wielkopolskiej z miejscami dla 6,5 tys. kibiców. By podobny obiekt zbudować przy Drodze Dębińskiej trzeba jednak zainwestować kilka milionów złotych w samo tylko przeniesienie biegnących przez ten teren rur - m.in. kolektorów deszczowych Aquanetu, które trzeba byłoby umieścić pod sąsiednią drogą.

Poniedziałkowe posiedzenie komisji sportu rady miasta w większości zostało poświęcone właśnie trudnej sytuacji Warty. Oprócz planów, a właściwie marzeń o przyszłości, pani prezes prezentowała kolejno: walące się budynki, zapadające się trybuny. I mówiła: - W tej chwili mamy sześciu zawodników, resztę drużyny musielibyśmy zmontować z juniorów, by dokończyć rundę, ale wtedy pewnie spadniemy do drugiej ligi. Potrzebne byłoby nam jakieś 200 tys. zł, żeby walczyć o przetrwanie - dodawała.

Po pomoc zwróciła się do radnych i obecnego na sali wiceprezydenta Dariusza Jaworskiego, ten jednak rozwiewał nadzieje Łukomskiej-Pyżalskiej: - My po prostu nie mamy pieniędzy. Mi też jest przykro, że klub znalazł się w takiej sytuacji - rozkładał ręce.

W nieco lepszych barwach maluje się przyszłość całej Warty - związane z nią stowarzyszenie wystąpiło do prezydenta z prośbą o przekazanie im w wieczyste użytkowanie dwóch nieruchomości - taka formuła ułatwiłaby otrzymanie kredytu inwestycyjnego. Chodzi o nabrzeże Warty z przystanią przy ul. Wioślarskiej oraz teren przy Drodze Dębińskiej, gdzie dziś mieści się stadion klubu.

O ile w przypadku tego pierwszego terenu nie ma takiej możliwości - bo o jego zwrot starają się dawni właściciele, to kwestia stadionu jest otwarta. - Formalnie jest taka możliwość, by miasto przekazało ten teren - przyznawali urzędnicy z wydziału gospodarki nieruchomościami. - W takiej umowie można zawrzeć cel przekazania terenu, a dodatkowym zabezpieczeniem jest tu plan zagospodarowania przestrzennego.

Te uwagi były odpowiedzią na obawy części radnych, że przekazanie gruntów Warcie sprawi, że kolejny teren podzieli losy zniszczonego stadionu Szyca. - Jestem zdruzgotany tą sytuacją - mówił Bartosz Zawieja z PO. A Lidia Dudziak z PiS dorzucała: - Wszyscy chcielibyśmy pomóc Warcie, ale sprawa nie zależy od nas. To prezydent może tutaj coś zarekomendować.

Radni podnosili też inne trudności. - Musimy się zastanowić, czy warto budować stadion na 10 tys. osób, skoro mamy już w mieście obiekt, którego nie jest w stanie zapełnić Lech - dorzucał Jakub Jędrzejewski z PO.

A Piotr Andrychowicz, społecznik i architekt, mówił: - Dla tego terenu jest potrzebny poważny, porządny konkurs, a potem rozsądny plan zagospodarowania. A co nam da oddanie go w dzierżawę? To klin zieleni, miasto powinno o niego dbać.

Miasto Poznań powinno: