Od bramkarza z Danii po byłego młodzieżowego reprezentanta Polski. Kto zagrał w Warcie?

Czterech-pięciu piłkarzy, którzy wystąpili w sparingu z Nielbą Wągrowiec, ma szanse dostać zaproszenie na kolejny mecz kontrolny Warty Poznań - w środę z Górnikiem Zabrze.
- Jestem bardzo zadowolony. Mieliśmy w ogóle nie jechać na ten mecz, a tymczasem pojawiła się grupa młodych zawodników, którzy bardzo chcieli się pokazać. Rywale mieli więcej okazji, ale to my wygraliśmy 2:0 - mówi dyrektor techniczny Warty Zbigniew Śmiglak po zwycięskim sparingu z Nielbą w Wągrowcu.

Wśród gospodarzy wystąpili m.in. zakontraktowani w ostatnich dniach zawodnicy z przeszłością w ekstraklasie: Maciej Scherfchen, Michał Goliński, Łukasz Jasiński czy Karol Gregorek. W koszulkach Warty biegali za to w większości bardzo młodzi zawodnicy z niższych lig, bez występów w ekstraklasie. Pojawił się też, uznawany kiedyś za spory talent, były młodzieżowy reprezentant Polski i były piłkarz Warty - Rafał Napierała, który ostatnio grał w Sparcie Oborniki. Był też Filip Marciniak, który wciąż jest graczem Zielonych, ale przez ostatnie pół roku nigdzie nie grał po powrocie z Orkana Rumia.

Ciekawą postacią jest niespełna 20-letni Maciej Kowalewski, który jest co prawda zawodnikiem Bałtyku Koszalin, ale jeszcze pół roku temu zdobył z Zagłębiem Lubin wicemistrzostwo Polski juniorów. Był podstawowym stoperem tamtej drużyny. Obrońcą jest też Maciej Kmieć z Cuiavii Inowrocław, a kiedyś gracz zespołu Młodej Ekstraklasy Lecha Poznań. W drużynach młodzieżowych "Kolejorza" występował też Adrian Marciniak, który ostatnie miesiące stracił jednak z powodu choroby.

Znawcy niższych lig mogą kojarzyć bramkarza Kamila Gołębiewskiego, który kiedyś pracował u Jarosława Araszkiewicza w Kolejarzu Stróże, a ostatnio bronił bramki Nexo Boldklub z duńskiej trzeciej ligi. W Wągrowcu wyróżniał się przede wszystkim wzrostem, ma aż 195 cm. Niezłe wrażenie zrobił w meczu z Nielbą prawy obrońca Górnika Wałbrzych 23-letni Dariusz Michalak. To on zdobył gola na 1:0. Drugie trafienie było dziełem Gracjana Koniecznego, juniora Warty, który pod koniec rundy jesiennej był zaproszony na trening pierwszej drużyny.

- Nie chcę teraz mówić, kto się wyróżnił, ale uważam, że ci chłopcy stanęli na wysokości zadania. Widzieli się pierwszy raz w życiu, a już po pierwszej tercji [grano 3 x 30 minut] gra zaczynała się jakoś układać - uważa dyrektor Warty.

Więcej o: