Moda na Japończyków dotarła do Warty Poznań. Będzie historyczny transfer? [FOTO]

Ofensywny pomocnik Hideaki Takeda był najlepszym zawodnikiem meczu sparingowego Warty Poznań z Lubońskim KS. - Zagrał dobrze i będziemy w kontakcie z jego menedżerem - zapewnia dyrektor sportowy Warty Arkadiusz Miklosik.
- W Polsce jest teraz moda na Japończyków. Co chwilę słyszymy, że gdzieś tam są testowani zawodnicy z tego kraju. Pojawili się także u nas - mówi trener Warty Czesław Owczarek. Przez 90 minut mógł on w Luboniu oglądać ofensywnego pomocnika Hideaki Takedę (27 lat) oraz młodszego o rok od swojego rodaka lewego obrońcę lub pomocnik Keisuke Ogawę. Pierwszy grał ostatnio na w łotewskiej ekstraklasie, a drugi - w najwyższej lidze Tajlandii. Obaj byli wyróżniającymi się postaciami meczu rozegranego w Luboniu. Szybki i zwinny Hideaki Takeda niezłym rajdem wypracował rzut karny, po którym padł jedyny gol meczu. Wcześniej "jedenastki" nie wykorzystali piłkarze trzecioligowca.

- Takeda strzelił kilka ładnych bramek na Łotwie i w Estonii, dlatego go zaprosiliśmy. Zagrał dobrze i będziemy w kontakcie z jego menedżerem - zapewnia dyrektor sportowy Warty Arkadiusz Miklosik. - Drugi z Japończyków zagrał gorzej niż na nagraniach, na których go oglądałem, ale oczywiście nie skreślamy go definitywnie - dodaje.

Japończycy mają w Polsce tego samego menedżera, co ich rodak, pomocnik Pogoni Szczecin Takafumi Akahoshi. Ci, którzy pojawili się w Warcie, nie mają jakichś wygórowanych oczekiwań finansowych, więc zatrudnienie ich przez poznański klub jest całkiem realne. Byliby nie tylko pierwszymi Japończykami w stuletniej historii klubu z Dolnej Wildy, ale w ogóle w poznańskiej piłce. W maju 2005 roku na testach w Lechu prowadzonym wówczas przez Czesława Michniewicza był doświadczony obrońca Ryuji Michiki (miał na koncie 4 występy w reprezentacji Japonii). Przyjechał jednak z kontuzją i nie zagrał nawet w sparingu. Na treningach Lecha jedynie truchtał, ale dał się zapamiętać jako jedyny piłkarz, który podczas biegania wokół boiska nie ścinał narożników, ale truchtał za chorągiewkami.

Po wtorkowym sparingu w Luboniu nie wiadomo na razie, czy koszulkę Warty założy jeszcze Łukasz Cieślewicz. Urodzony w Gnieźnie 25-letni napastnik grał ostatnio w B36 Torshavn, z którym był rok temu mistrzem i najlepszym piłkarzem Wysp Owczych. - Łukasz trenował już z nami w październiku i obiecaliśmy mu wtedy, że zaprosimy go na test-mecz po rundzie. Zagrał i teraz musimy przeanalizować ten występ i zastanowić się, co dalej z tym piłkarzem - mówi dyrektor Miklosik.

Oprócz wspomnianej trójki w ekipie z Poznania zagrali też pomocnicy Damian Buczma z Polonii Środa Wlkp. oraz Mateusz Fredyk z Lecha Rypin, kiedyś junior Lecha Poznań. Skład uzupełnili juniorzy Warty oraz nieliczni gracze z pierwszej drużyny.

Luboński KS - Warta Poznań 0:1 (0:0)

Bramka: Mysiak (72., karny)

Warta: Florkowski - Płotka, Laskowski, Wichtowski (46. Mysiak), Ogawa - Ngamayama, Pogonowski (70. Brzostowski), Takeda, Buczma (46. Trojanowski), Fredyk (62. Wróblewski) - Cieślewicz (70. Konieczny).