Budowali palmiarnię, czcili jubileusze. Jak Warta i Lech świętowali razem

Przed trzydziestu laty Warta Poznań obchodziła swoje 70-lecie, Lech Poznań - 60-lecie. Stosunki między klubami były tak dobre, że obchody uczczono wspólnym meczem, a przy okazji wsparto odbudowę Palmiarni.
Poznań na tle innych miast wyróżnia się tym, że nie ma tu i nie było antagonizmów między Lechem Poznań a Wartą Poznań - żadnych wojen i waśni między kibicami. To dobra podstawa do tego, by jubileusze obu klubów czcić towarzyskim meczem między nimi. A okazja ku temu jest także szczególna, w porównaniu z innymi miastami - Warta i Lech obchodzą bowiem jubileusz w tym samym roku, zawsze zakończonym dwójką (względnie siódemką). Wynika to stąd, że Warta Poznań powstała w 1912 roku, a Lech Poznań - w 1922 roku.

Mamy zatem wszystkie przesłanki ku temu, aby przy obchodach połączyć siły, nadać im jeszcze większy rozgłos i uświetnić meczem dwóch drużyn, które przez lata historii rzadko miewały okazję grać o punkty. W ekstraklasie było to możliwe w latach 1948-1950 i potem 1993-1995, gdy Warta grała na tym szczeblu. W latach 1958-1960 obie ekipy grywały ze sobą w drugiej lidze, a w latach 1964, 1966 i 1969 - nawet w trzeciej. Zdumiewający jest fakt, że gdy Lech i Warta grały w różnych ligach, na sparingi umawiały się nader rzadko. Nawet te jubileuszowe.

W 1972 roku zagrały ze sobą na skutek odgórnego nakazu - władza organizowała wtedy festyn z meczem o Puchar Prezydenta Poznania. Lech i Warta miały się o niego zmierzyć, no to się zmierzyły - "Kolejorz" wygrał wówczas 3:2.

Pod koniec października 1982 roku doszło natomiast do meczu towarzyskiego, na który obie ekipy umówiły się same, właśnie w ramach wspólnych obchodów jubileuszu jednego i drugiego klubu. Pewnie by do tego jednak nie doszło także i w tym wypadku, gdyby nie idea, która zjednoczyła wtedy Poznań - odbudowa Palmiarni. Cały dochód ze sparingu Lecha i Warty został przeznaczony na ten właśnie cel.

- Nie wiem, kto wyszedł z inicjatywą spotkania, chyba była sugestia, by taki mecz się odbył. Pamiętam tę zbiórkę pieniędzy na Palmiarnię i że zespoły grały na stadionie Szyca - mówi Tadeusz Łuczak, trener stulecia w plebiscycie Warty Poznań.

"Zieloni" byli wtedy wiceliderem III ligi (sezon skończyli właśnie na drugim miejscu za Chemikiem Police), Lech natomiast kroczył po swoje pierwsze mistrzostwo kraju. Jako zdobywca Pucharu Polski, był wtedy drużyną bardzo popularną, nie tylko w Poznaniu, ale i w całym kraju. Mieliśmy wówczas w Polsce spory boom na piłkę nożną po sukcesie Zbigniewa Bońka i reprezentacji Polski na mundialu w Hiszpanii. A Lech Poznań nosił na dodatek to samo imię co... internowany szef Solidarności Lech Wałęsa.

Spotkanie odbyło się tuż przed rewanżowym meczem "Kolejorza" w Pucharze Zdobywców Pucharów przeciwko szkockiemu FC Aberdeen. - Mówiło się wtedy, że to dla Lecha test przed meczem ze Szkotami. Tymczasem okazało się, że i jedni, i drudzy wystawili sporo rezerwowych piłkarzy - wspomina Jacek Hałasik, dziennikarz Radia Merkury i znawca historii poznańskiego sportu.

Jak czytamy w relacji red. Stanisława Garczarczyka w "Gazecie Poznańskiej", w Lechu zabrakło pięciu kluczowych piłkarzy np. Mirosława Okońskiego i Jacka Bąka (nie tego, który potem grał w Austrii). Warta - nie wystawiła wielu piłkarzy bloku defensywnego poturbowanych w poprzednim meczu III ligi. "Trenerzy wprowadzili więc młodzież w osobach Araszkiewicza, Stroińskiego czy Skowrona" - czytamy.

Pierwsze dwa gole zdobyli niewysilający się zbytnio lechici - w 43. minucie trafił Jerzy Krzyżanowski, a w 62. minucie - słabo już dziś pamiętany Marek Plata. Ówczesny kapitan Warty Andrzej Kuchnicki ustalił wynik na 2:1 dla Lecha.

Od tamtej pory o jubileuszowe mecze między Wartą a Lechem było już bardzo trudno. Jak pamiętamy, pojawiła się koncepcja rozegrania takiego pojedynku dla uczczenia otwarcia stadionu miejskiego przy Bułgarskiej. Nigdy nie wyszła poza sferę planów...