Sport.pl

Wojciech Trochim - trudny do upilnowania, ale już dojrzały

W Legii Warszawa i reprezentacji Polski do lat 19 grał razem z Maciejem Rybusem, ale nie robi takiej kariery jak on. - Miałem ciężki charakter i żałuję wielu rzeczy. Do Warty Poznań doszedłem okrężną drogą, ale tu dojrzałem - mówi Wojciech Trochim, najlepszy strzelec ?Zielonych? i młody ojciec
Wojciech Trochim zdobył w tym sezonie pięć goli dla Warty Poznań. Potrafi uderzyć piłkę lekko i precyzyjnie, ale największe wrażenie na kibicach zrobił gol przeciw Kolejarzowi Stróże, gdy pomocnik zdobył bramkę pięknym i silnym strzałem z daleka.

Umięśniony 23-latek w krótkich włosach, z tatuażem "Vivere militare est" ("Życie jest walką") wygląda na twardziela i na boisku właśnie tak się zachowuje. Pasuje do wizerunku piłkarzy, jakich w swoim zespole chce mieć prezes Izabella Łukomska-Pyżalska. Jej mąż podczas charytatywnej licytacji na jubileuszowym festynie klubu kupił zresztą jego koszulkę z numerem 10 za 2 tys. zł. - Wojtek w Warcie bardzo odżył, zrobił milowy krok do przodu. Znalazł się we właściwym czasie we właściwym miejscu, a wcześniej nie zawsze tak było - mówi Marcin Sasal, były trener m.in. Korony Kielce i Pogoni Szczecin, który prowadził Trochima jako nastolatka.

Zbyt pewny siebie

W jego statystykach figuruje jeden, sześciominutowy występ w ekstraklasie. Dla Legii Warszawa to jedna z najbardziej wstydliwych gier w minionej dekadzie: przegrana 1:2 z najsłabszym w lidze Zagłębiem Sosnowiec. Potem trener Jan Urban, który stawiał na młodych jak na Macieja Rybusa i Ariela Borysiuka, już nie dał Wojciechowi Trochimowi szansy gry. Na pocieszenie pozostaje mu miano jednego z najmłodszych strzelców w historii klubu: gole przeciw ŁKS i Polonii Bytom zdobył jednak w mało prestiżowym Pucharze Ekstraklasy. Wystarczyły one jednak, by nastolatek w wielkim mieście poczuł się pewny siebie. Zbyt pewny siebie.

- Pochodzę z Mińska Mazowieckiego. Kiedy już trafiłem do Legii i zagrałem parę razy, wydawało mi się, że nie mogą ze mnie zrezygnować, że już na Łazienkowskiej zostanę. Byłem blisko... pewnych rzeczy, których teraz nie ma wokół mnie - opowiada Wojciech Trochim. - Byłeś za mało pilnowany? Poddałeś się pokusom stolicy? - pytam. - Tak, ciężko młodemu chłopakowi im nie ulec. Myślę, że to nie jest problem tylko Legii Warszawa, ale i innych klubów - przyznaje. - Myślę, że byłem ciężki do upilnowania... Nie byłem przyłapany, nie dostawałem żadnych kar dyscyplinarnych. Pewnych rzeczy teraz żałuję, żałuję bardzo. Bardzo okrężną drogą musiałem dojść tu, gdzie jestem, czyli do Warty Poznań. Byłem w Dolcanie Ząbki, z powrotem w rezerwach Legii, drugoligowym Bałtyku Gdynia i w Sandecji Nowy Sącz - dodaje.

Między Krychowiakiem a Carrollem

Wcześniej rozwój Wojciecha Trochima wydawał się wzorcowy. Z Mińska Mazowieckiego do Warszawy wyjechał dzięki strzeleniu kilku goli... Parafialnemu Klubowi Sportowemu Life Siennice. - Mama nie chciała, bym jechał, ale się uparłem - mówi piłkarz. Na treningi w UKS Rembertów, razem z kilkoma innymi nastolatkami, woził go trener Marcin Sasal. - Poświęcałem na to trochę czasu i pieniędzy, bo benzyna też kosztowała, ale dzięki temu zrobiliśmy w Rembertowie dobrą drużynę. Wygrywaliśmy regionalne rozgrywki, a oprócz Wojtka w Legii zadebiutował też Kamil Majkowski - opowiada szkoleniowiec.

Trochim grał też w kolejnych reprezentacjach młodzieżowych - od 16 do 19 lat. W tej najstarszej wystąpił m.in. przeciw Anglii, a w spotkaniu zagrali m.in. obecni reprezentanci obu krajów: wspominany już Maciej Rybus, Grzegorz Krychowiak, Danny Welbeck i Andy Carroll. Właśnie z Anglii miał zaproszenie na testy. Po turnieju U-19 w Hiszpanii, gdzie strzelił gola Finlandii i asystował przeciw Węgrom, zgłosiło się po niego Middlesbrough. Dyrektor Legii Mirosław Trzeciak nie dał mu zgody na wyjazd.

Do ekstraklasy mógł znowu trafić na początku 2010 roku. Grał i strzelał gole w sparingach dla Polonii Bytom Jurija Szatałowa. - Bardzo chciałem tam zagrać, bo to była ekstraklasa. Trochę się zawiodłem na tym klubie, nie wiedziałem do końca, dlaczego ze mnie zrezygnowano, nikt mi tego szczerze nie powiedział - twierdzi.

Zakochaj się w Nowym Sączu

Ma też żal do Mariusza Kurasa, który najpierw ściągnął go do Sandecji Nowy Sącz i wystawiał do gry, a potem odstawił. Jego zdaniem bezzasadnie. - Musiałem długo czekać, by znaleźć się w kadrze meczowej, a gdy w końcu pojechałem kawał drogi do Wejherowa, to tylko po to, by się porozgrzewać. Może w piłkę nie wyszło jak powinno, ale tam poznałem Patrycję, przy niej zszedłem na dobrą drogę - mówi Wojciech Trochim. "Kołyskę" dla synka Aleksandra poznaniacy wykonali po golu strzelonym w ostatnim meczu u siebie z Niecieczą.

Teraz Trochima czeka mecz z Polonią Bytom, do której miał żal (w niedzielę o godz. 14 przy Drodze Dębińskiej) i z Sandecją w Nowym Sączu. Ten drugi mecz to nie tylko podróż do miejsca, w którym się zakochał, i do kibiców, których szanuje, pomimo pewnego przykrego incydentu. - Po jednym z przegranych meczów u siebie podszedłem do nich i zostałem opluty. Zawsze na stadionie znajdzie się ktoś nieodpowiedzialny, którego nie można nazwać kibicem. On napluł mi na koszulkę, na koszulkę klubu i barwy, którym rzekomo kibicuje. Potem prawdziwi kibice mnie przeprosili za tego idiotę, sprawę zamknąłem - opowiada Trochim, który wchodzi do piłkarskiej rodziny w pełnym tego słowa znaczeniu. - Z przyszłym szwagrem, Maciejem Korzymem z Korony Kielce, chcę się z nim zmierzyć w ekstraklasie. Przyszłemu teściowi, który jest prezesem Sandecji, już powiedziałem, że w Nowym Sączu chcę z Wartą wygrać. Na boisku nie ma sentymentów - opowiada.

- Wojtek bardzo spoważniał, nie traktuje już piłki jako dodatku do życia. Ma swoje zdanie, co nie zawsze jest popularne, nie wszyscy sobie na to pozwalają. Ale ja nie miałem z nim nigdy problemów wychowawczych - mówi trener Marcin Sasal.

- Na pierwszym miejscu jest teraz rodzina, z którą jestem bardzo szczęśliwy. Ale potem jest piłka, podchodzę do niej w pełni profesjonalnie. Nie gramy za frytki, gdzie indziej trudno byłoby mi zarobić takie pieniądze. W Poznaniu zrozumiałem, co musiałem w sobie zmienić - kończy Wojciech Trochim, który w Warcie Poznań może na nowo rozpocząć prawdziwą karierę.

Więcej o: