Mówił ''Głuchol'' do niedosłyszącego piłkarza. Sędzia Wajda już raz podpadł Warcie Poznań

Piłkarze, trenerzy i władze Warty Poznań po meczu z Wisłą Kraków w Pucharze Polski mieli wielkie pretensje do arbitra Tomasza Wajdy z Żywca. Ten sam sędzia podczas spotkania Zielonych z Sandecją Nowy Sącz miał naśmiewać się z noszącego aparat słuchowy Krzysztofa Strugarka. ''Co się seplenisz? Głuchol!''- mówił do zawodnika według jego kolegów z zespołu.
Dwa lata temu, w maju 2010 roku, Warta Poznań grała pierwszoligowy mecz w Nowym Sączu. Jej obrońcą był wtedy były młodzieżowy reprezentant Polski Krzysztof Strugarek. Defensor problemy ze słuchem ma od urodzenia. Lekarze nie mieli przeciwwskazań, by trenował piłkę nożną. - To, że nie dosłyszy, nigdy nie miało wpływu na jego postawę na boisku - twierdzi ojciec, Andrzej Strugarek, były piłkarz i trener Lecha Poznań.

W trakcie meczu z Sandecją Krzysztof Strugarek spytał o coś arbitra. - Nie dosłyszałem odpowiedzi, ale koledzy z drużyny mi ją powtórzyli - przyznawał. Piłkarze Warty opowiedzieli o zachowaniu arbitra trenerowi Markowi Czerniawskiemu. Szkoleniowiec na konferencji prasowej aż kipiał ze złości: - To bulwersujące. Chłopak jest niezwykle spokojny, rzadko dyskutuje z sędziami. Gra z aparatem słuchowym, a arbiter powiedział do niego, by mu nie seplenił.

Według relacji Damiana Seweryna, pomocnika Warty, sędzia Tomasz Wajda naśmiewał się nie tylko ze Strugarka. - Niemal do każdego miał jakieś ''ale''. I to najczęściej dotyczące wyglądu. Pierwszy raz z czymś takim się spotkałem. To niepojęte, by naśmiewać się z ludzkich ułomności - twierdził Damian Seweryn.

Sędzia Wajda zaprzeczał, by naśmiewał się ze Strugarka i z innych piłkarzy Warty. - Taka sytuacja nie miała miejsca. Może nie mówiliśmy sobie na pan, ale na pewno nikogo nie obrażałem. Wręcz przeciwnie. To zawodnikom puszczały nerwy. Nie będę cytował tego, co mówili pod moim adresem - zapewniał. Później jednak coś sobie przypomniał: - Z arbitrem bocznym odtworzyliśmy sobie tę sytuację. Powiedziałem do piłkarza: ''Niech pan odejdzie, bo nie rozumiem, co pan mówi''.

- My też nie jesteśmy święci i często niepotrzebnie mamy za dużo do powiedzenia, ale w emocjach czasem trudno zapanować nad sobą. Ale urody sędziego Wajdy nie komentowaliśmy - opowiadał Damian Seweryn.

- Arbitrzy w tempie błyskawicznym awansowali z III czy II ligi i są coraz bardziej aroganccy. Brakuje im umiejętności, by prowadzić mecze na tym poziomie, ale mają bardzo dużo do powiedzenia - dodawał trener Marek Czerniawski.

Na podstawie tekstu Andrzeja Klemby i Piotra Krukowskiego z 5 maja 2010 roku.