Warta Poznań gra o pierwszy pucharowy sukces od 17 lat

Ostatni raz piłkarze Warty Poznań byli w 1/8 finału Pucharu Polski 17 lat temu. W sobotę będą walczyli o awans do tej fazy z Podbeskidziem Bielsko-Biała. - Stać nas na to, by to osiągnąć - przekonuje kapitan poznańskiej drużyny, Tomasz Magdziarz.
Jeśli nie liczyć jedynej przedwojennej (z 1926 roku) edycji Pucharu Polski, w której Warta dotarła do półfinału, te rozgrywki zazwyczaj są dla poznaniaków przyczyną kolejnych upokorzeń. W bieżącej edycji "Zieloni" uporali się z trzecioligową Kotwicą Kołobrzeg i awansowali w pucharze po raz pierwszy od czterech lat. Odpadali w tym czasie z takimi zespołami jak Hetman Zamość, OKS Olsztyn czy Olimpia Elbląg. W 2008 roku poradzili sobie (co prawda po dogrywce, ale jednak) z Huraganem Morąg i po latach wreszcie gościli zespół z ekstraklasy. Do "Ogródka" przyjechał Ruch Chorzów, zwyciężył 2:0, czym rozpoczął swój marsz aż do finału, przegranego z Lechem Poznań.

Także Ruch Chorzów rozprawił się z Wartą Poznań 5:2 jesienią 1995 roku, gdy "Zielonym" po raz ostatni udało się dojść do 1/8 finału.

Stuletni już klub z Dolnej Wildy nigdy nie miał szczęścia do rozgrywek, w których przegrywający odpada. Najczęściej to on odpadał i to szybko. Wyjątków od tej reguły jest niewiele. W sezonie 1985/1986 np. Warta wyeliminowała aż czterech rywali - kolejno Dąb Dębno Lubuskie, Zagłębie Lubin, Odrę Opole i Wisłę Kraków. To dało jej jednak dopiero możliwość walki o ćwierćfinał, ale zagrał w nim Górnik Wałbrzych (grywał wówczas w ekstraklasie), który pokonał Wartę 2:1 po dogrywce.

W powojennej historii Warta tylko raz przedarła się do ćwierćfinału. Było to w sezonie 1969/1970, gdy w rywalizacji o półfinał lepsze w dwumeczu było Zagłębie Sosnowiec. Poznaniacy wcześniej odprawili Polonię Warszawa, Zawiszę Bydgoszcz i Star Starachowice.

Dość niezwykły jest przypadek z edycji 1950/1951 roku, gdy Warta odpadła w 1/16 finału z Naprzodem Lipiny, ale do kolejnej rundy przedarły się... jej rezerwy. W 1/8 finału przegrały jednak 1:2 z ŁKS Łódź.

Nawet jeśli uwzględni się tamten wyczyn Warty II Poznań sprzed ponad 60 lat, to i tak w powojennej historii "Zieloni" zaledwie cztery razy stanęli przed szansą awansu do ćwierćfinału Pucharu Polski. Teraz mogą stanąć znów, o ile poradzą sobie z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Faworytem nie są, bo klub z ekstraklasy traktuje puchar priorytetowo. A zatem Warta nie może liczyć na to, że zagra przeciwko niej zespół złożony z piłkarzy rezerwowych, czy takich, którzy skupiają się tylko na lidze.

Trener poznaniaków Czesław Owczarek komplementuje Podbeskidzie: - Czeka nas ważny, ale ciężki mecz. Mamy bardzo solidnego rywala, który od 2009 roku jest bardzo mądrze budowany przez trenera Kasperczyka. Nie ma w tej drużynie ludzi przypadkowych, nie ma mowy o gwiazdorstwie.

Jeśli dopatrywać się atutów Warty, to takim jest jej boisko. - Zagramy w "Ogródku", który lubimy i w którym gra nam się bardzo dobrze. Mam nadzieję, że wywalczymy w nim awans. Stać nas na to - mówi Tomasz Magdziarz. Jest jednym z niewielu poznańskich graczy, którzy pamiętają lanie 4:1 urządzone Podbeskidziu właśnie w "Ogródku" we wrześniu 2009 roku.

Warta ma też minimalną przewagę w tym, że grała już tego lata dwa mecze o stawkę, dla Podbeskidzia będzie to debiut w oficjalnym spotkaniu w tym sezonie. Akurat meczu z Arką Gdynia poznaniacy woleliby nie pamiętać. Przegrali zasłużenie 0:2. - Arka pokazała, że popełniamy błędy, że można nam strzelać bramki - mówi Tomasz Magdziarz. Wygląda na to, że Warta I ligi raczej w tym sezonie nie zwojuje. Jeśli ma być o niej głośno, to pewnie prędzej dzięki sukcesom w Pucharze Polski. No i jeszcze jedno, Warta po cichu liczy, że wreszcie zmierzy się w tych rozgrywkach z Lechem Poznań. Żeby to w ogóle było możliwe, musi w sobotę wyeliminować Podbeskidzie.