Tomasz Magdziarz z Warty Poznań nie ma pretensji do kolegi, który zmasakrował mu nos

Z opatrunkiem na złamanym nosie i siniakami na twarzy oglądał pierwszoligowy mecz Warty Poznań z Ruchem Radzionków kapitan ?Zielonych? Tomasz Magdziarz. Podczas środowego spotkania z Olimpią Grudziądz piłkarz został kopnięty w twarz i nieprzytomny trafił do szpitala. Dziś już myśli o powrocie na boisko, chce pożyczyć specjalną maskę od Huberta Wołąkiewicza z Lecha Poznań.
POZNAN.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS, TEJ!

Piotr Leśniowski: W czwartek miałeś operację złamanego nosa, a w niedzielę jesteś na meczu Warty. Jesteśmy zaskoczeni.

Tomasz Magdziarz: Tak, dla mnie to też jest niespodzianka, bo do wtorku miałem leżeć w szpitalu, ale wiadomo, że nie wytrzymałbym tam, gdy mój zespół gra mecz. Wyszedłem więc ze szpitala na własną odpowiedzialność.

Nie ryzykujesz zdrowiem?

- Podczas tego nieszczęśliwego zdarzenia w Grudziądzu straciłem przytomność, miałem wstrząs mózgu, mój nos został złamany w pięciu miejscach. Ale to już za mną. Mam nadzieję, że po operacji nos zrośnie się jak należy. Oddycham już przez niego i tej nocy wreszcie po raz pierwszy od tamtego urazu wyspałem się.

Pamiętasz w ogóle, jak to się stało?

- Nie, nie pamiętam ani momentu, w którym zostałem kopnięty, ani meczu. Nawet nie wiem, jak tam graliśmy. Widziałem tylko powtórki z tamtego zdarzenia, więc wiem, jak to się stało. Zagrałem głową piłkę, kolega z przeciwnej drużyny chciał ją kopnąć, ale się spóźnił i z całej siły trafił mnie w głowę.

Mówisz "kolega", bo przecież z Jarosławem Białkiem znacie się z gry w Lechu Poznań.

- Znamy się dobrze tyle lat i tym bardziej było mu przykro, że to akurat mi zrobił taką kontuzję. Pisał do mnie SMS-y, interesował się, jak się czuję. Nie mam do niego pretensji. To jest piłka nożna, a nie szachy i takie kontuzje też się na boisku zdarzają.

Wyszedłeś ze szpitala, zobaczyłeś Wartę z trybun i samopoczucie się poprawiło?

- Tak, bo Warta zdobyła trzy punkty i to jest dla nas w tej chwili najważniejsze. Wiemy, o co teraz walczymy i w przypadku porażki z Ruchem Radzionków byłoby już z nami bardzo nieciekawie. A tak? Nie jest z Wartą jeszcze najgorzej. W pierwszej połowie graliśmy nieźle, ale druga była już słaba w naszym wykonaniu. Nie ma co jednak mówić o pięknie gry. My już graliśmy piękne mecze, a je przegrywaliśmy. Teraz było odwrotnie.

Pomożesz jeszcze Warcie w tym sezonie?

- Wszyscy wokół, także lekarze mówią, że w tej rundzie muszę już zapomnieć o grze w piłkę, ale wierzę, że zagram jeszcze w tym sezonie.