Piotr Rocki: ''Warta wybijała piłkę, a my w nią graliśmy''

- Gdybyśmy od początku grali tak, jak w drugiej połowie, to pewnie nie przegralibyśmy z Wartą - mówił po niedzielnej porażce w Poznaniu świetnie znany w Wielkopolsce piłkarz Ruchu Radzionków Piotr Rocki.
POZNAN.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS, TEJ!

- Nawet przed przerwą mieliśmy trzy fajne sytuacje, ale nawet nie oddaliśmy w nich strzału. Szkoda. Warta usiadła na nas prawie od początku, ale nic z tego nie wynikało, bo gola strzeliła po naszym błędzie po naszym rzucie rożnym. W drugiej gospodarze wybijali już tylko piłkę, a to my w nią graliśmy. Tak powinno być od początku, ale w pierwszej części, niestety nie walczyliśmy o każdy metr boiska. Gdy zaczęliśmy to robić, zrobiły się fajne akcje, mieliśmy okazje, po których mogły wpaść bramki dla nas.

- Dla Warty to był mecz o życie, musiała odskoczyć od dołu tabeli, ale dla nas tak samo, bo wciąż musimy się oglądać za siebie. Przyjechaliśmy tu po zwycięstwo, ale dostaliśmy bramkę i wracamy bez punktów. Szkoda, że nie wpadła bramka dla nas, bo na pewno poniosłaby nas do walki, a tak, zabrakło w naszej grze tej iskierki.

- Przyznam, że byłem zaskoczony stanem boiska. Stadion jest piękny a murawa jak na kartoflisku. Strasznie jest twarda. Trawa niby jest, ale chyba lepiej grać na mniejszym "hasioku", ale lepiej zwałowanym i bardziej miękkim. Ciężko było biegać, trudno było dobrać korki, bo w niektórych miejscach boisko było bardzo miękkie. Nam ostatnio fajnie się grało na naszym boisku z Pogonią Szczecin, tu też chcieliśmy pograć, ale piłka skakała i trudno ją było opanować. Podkreślam jednak, że nie ma co zwalać winy za naszą porażkę na płytę, bo boisko było takie samo dla nas, jak i dla Warty.