Warta Poznań poleci na Wyspy? ''Tam futbol to religia''

Aldershot Town, klub, który niedawno walczył z Manchesterem United, chce współpracować z Wartą Poznań.
POZNAN.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS, TEJ!

Jest 24 sierpnia 2011 r. W pierwszej rundzie Pucharu Ligi Angielskiej przedstawiciel Championship (zaplecze ekstraklasy) West Ham United przegrywa na własnym stadionie 1:2 z Aldershot Town FC. Drużyna z League Two (czwarty poziom rozgrywek) awansuje do kolejnej rundy. O Aldershot robi się głośno w całej Anglii. Menedżer drużyny Dean Holdsworth zdradza, że od dziecka jest kibicem West Hamu, ale ze wzruszeniem wyznaje, że wyeliminowanie tej drużyny z pucharu jest najpiękniejszą chwilą w karierze.

To jednak nie koniec przygód drużyny z niemal 60-tysięcznego miasteczka położonego 60 kilometrów na południowy zachód od Londynu. Sześć dni po wyeliminowaniu ekipy z Premiership, już na własnym stadionie, Aldershot rozprawia się 2:0 z Carlisle United (zespół z League One, czyli trzeciego frontu na Wyspach), a trzy tygodnie później, znów w roli gospodarza, odprawia innego trzecioligowca - Rochdale AFC. Potem losowanie 1/8 finału i... Aldershot Town trafia na Manchester United. Wyspiarską prasę obiegają chwytliwe porównania: pojemność stadionu - Old Trafford to blisko 76 tysięcy, EBB stadium 7,3 tysiąca, rekordowy transfer Manchesteru United to ponad 30 milionów funtów wydane na Dymitara Berbatowa, w przypadku Aldershot to 25 tysięcy funtów za Marvina Morgana z Woking. Wydatki na pensje? 1,4 miliona funtów na tydzień do 90 tysięcy funtów miesięcznie...

Nic dziwnego, że w październiku piękny sen Aldershot się kończy. Czerwone Diabły wygrywają z czwartoligową ekipą 3:0. - Jeden tylko mecz z Manchesterm United i rozgłos, który towarzyszył temu wydarzeniu, sprawiają, że w tym roku nie będę musiał dołożyć ani funta do działalności klubu. Po tamtym meczu trafiło do nas wielu nowych sponsorów - wyzna za niespełna pięć miesięcy właściciel większości akcji Aldershot Town Kris Machala przedstawicielom Warty Poznań.

Jest Kamerun, Grenada, Namibia, może być i Polska

Kris Machala, a właściwie Krzysztof Machała, jest Polakiem. Urodził się w Warszawie i tam skończył studia. W 1981 r. wyjechał do Anglii z 80 funtami w kieszeni. Dorobił się tam sporego majątku. Mówi się, że byłoby go spokojnie stać na stworzenie budżetu, z którym każdy polski klub biłby się o mistrzostwo kraju. Jego ambicje sięgają jednak Premiership. Mówi, że skoro trafili tam nie tak dawni ligowi rywale Aldershot - Bolton Wanderers, Fulham czy Reading - to dlaczego nie miałby trafić jego zespół.

Na razie wszystko układa się wzorcowo. Kris Machala działa w klubie od lat 90. Wtedy, w 1992 r., zbankrutował założony w 1926 r. Aldershot FC. Powstał Aldershot Town FC. Kris Machala wszedł do jego władz w 2009 r. - dług na milion funtów, który miał wtedy klub, jest dzisiaj wspomnieniem. Od lipca 2010 r. Polak jest prezesem, a od maja 2011 r. właścicielem większości udziałów w Aldershot Town.

Nie zapomina o rodakach. Zaprasza na testy młodych piłkarzy z Polski, którzy mogliby dołączyć do międzynarodowego towarzystwa w kadrze Aldershot Town. Są tam piłkarze z Australii, Kamerunu, Namibii, Grenady, Norwegii, nie mówiąc o graczach z Walii, Irlandii czy Szkocji. - Jako Polak chciałbym widzieć rodaków grających w niższych ligach w Anglii, które są bardzo silne. W ten sposób zdobywa się doświadczenia, szlifuje umiejętności i podwyższa poziom piłki w Polsce. Nie wystarczy bowiem, że mamy kilka gwiazd w polskim futbolu, ligi muszą być silne od dołu do góry tabel. W Anglii tak właśnie jest - tłumaczył kiedyś Krzysztof Machała dziennikarzowi polskiego tygodnika "Cooltura".

Baraże fajna rzecz

O tym, jak jest, przekonali się niedawno Maciej Chłodnicki, pełnomocnik zarządu Warty Poznań, i dyrektor organizacyjny poznańskiego klubu Krzysztof Paryzek. - Widać, że w Anglii futbol jest jak religia - mówi ten drugi. Obaj byli w Aldershot w ostatni weekend lutego na zaproszenie Krisa Machaly. - Nie wiem, dlaczego została zaproszona akurat Warta. Może dlatego, że o naszym klubie zrobiło się głośno w Europie, gdy przejęła go pani prezes Izabella Łukomska-Pyżalska - zastanawia się Maciej Chłodnicki.

Wysłannicy "Zielonych" zobaczyli na żywo przekonujące zwycięstwo Aldershot Town 4:1 nad Barnet FC. Tydzień później gospodarze znów wygrali i po sześciu kolejnych triumfach w Aldershot zaczęło się mówić po cichu o awansie na siódme miejsce, które daje prawo gry w play-off o awans do League One. Dziś zespół Polaka jest 12., do zespołu z siódmej pozycji traci osiem punktów, a do końca sezonu zagra jeszcze 11 spotkań. - Kapitalny pomysł z tymi barażami. Gdyby u nas wprowadzić podobne przepisy, nie byłoby meczów o pietruszkę. Bo niemal każdy walczyłby albo o awans, albo o uniknięcie spadku - mówi Krzysztof Paryzek.

Sześć boisk równych jak stół

- Mecz niby tylko czwartej ligi, a na trybunach trzy tysiące osób. Bilety po 19 funtów. Po drodze na stadion widać, że miasto żyje meczem swojej drużyny - opowiada dyrektor. - Poziom meczu? Widać, że nasza liga jest lepsza pod względem technicznym i taktycznym - dodaje. - Za to sam styl bardzo siłowy. Jestem ciekaw, jak wyglądałby pojedynek naszych piłkarzy z Aldershot, czy przeważyłyby nasze umiejętności, czy ich siła - zastanawia się Maciej Chłodnicki.

Bardzo możliwe, że do takiego spotkania dojdzie. Warta dostała od Aldershot propozycję przyjazdu na letni obóz przygotowawczy do Anglii. Miałby on miejsce w lipcu. Poznaniacy musieliby opłacić sobie przelot na Wyspy i pobyt tam. - Gospodarze zaproponowali nam możliwość nieodpłatnego korzystania z boisk treningowych. Mają ich sześć, wszystkie równe jak stół. Nie musielibyśmy się też martwić o transport. A być może dostalibyśmy też część wpływów z biletów na mecz z nami - mówi Krzysztof Paryzek. I dodaje, że, gdyby wyprawa doszła do skutku, Warta mogłaby w Anglii zagrać też z Nottingham Forest, zespołem byłego piłkarza m.in. Dyskobolii Grodzisk Radosława Majewskiego. To drużyna z zaplecza ekstraklasy. - Mam tam kontakty - mówi dyrektor Warty.

Tylko te zarobki...

Lipcowy obóz to niejedyna możliwość współpracy między Aldershot Town i Wartą Poznań. W grę może też wchodzić wymiana piłkarzy. I to w dwie strony! - Chcielibyśmy, żeby nasi młodzi zawodnicy mogli wyjeżdżać do Anglii. Nauczyliby się tamtejszego stylu, szybciej dojrzeliby też piłkarsko - opowiada Krzysztof Paryzek i dodaje: - Jeśli chodzi o sprowadzenie piłkarzy z Anglii do nas, to dowiedzieliśmy się, że jest na to szansa. Anglicy tłumaczyli nam, że każdy menedżer ma swoją wizję składu i zarząd klubu szanuje ją. Nie wtrąca się i respektuje decyzje szkoleniowca. Jednocześnie zarząd dba o to, żeby zawodnik się rozwijał i nie marnował czasu. Gdyby miał grać mało albo wcale, to lepiej, żeby został wypożyczony. Wtedy mógłby trafić do Warty.

Jest tylko jeszcze jedna przeszkoda. Maciej Chłodnicki: - Dowiedzieliśmy się, że najlepsi piłkarze czwartoligowego Aldershot zarabiają więcej niż najlepsi piłkarze pierwszoligowej Warty...

100 zdjęć na 100 lat Warty Poznań [GALERIA]


Współpraca Warty Poznań z Aldershot Town: