''Z dwóch, pięciu metrów muszą trafić do bramki''

- Pierwsza połowa? Niektórzy chyba jeszcze nie wrócili z obozu w Turcji. Druga połowa była już jednak całkiem inna i myślę, że do pełni szczęścia brakowało nam tylko skuteczności - ocenia trener Warty Poznań Jarosław Araszkiewicz występ swoich piłkarzy w sparingu z Unią Swarzędz. Ostatnim przed wznowieniem rozgrywek pierwszej ligi.
POZNAN.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS, TEJ!

- Będziemy jeszcze analizowali naszą grę, żeby można było ocenić, czy to już jest to, co powinno być. Trochę nie sprzyjały nam ciężkie warunki. W Turcji graliśmy na równych, zielonych boiskach, a w "Ogródku" było bardzo grząsko. Chyba nie trafiliśmy z pogodą (uśmiech).

Wynik jest za niski, jeśli spojrzeć na to, że graliśmy z drużyną z trzeciej ligi. Także z sytuacji, które stworzyliśmy, powinniśmy strzelić więcej bramek i wygrać wyżej. Dużo mieliśmy treningów strzeleckich i moi piłkarze muszą umieć trafić do bramki z dwóch, pięciu czy dziesięciu metrów. A takie okazje były.

Skład, który wyszedł na drugą połowę to jest raczej ta jedenastka, która zagra od początku z Górnikiem Polkowice. Na dzisiaj tak jest, ale za parę dni może okazać się, że potrzebne będę jedna lub dwie korekty. Do ligi jesteśmy gotowi, ale musimy dojść jeszcze do siebie. W czwartek wróciliśmy z obozu w Turcji, zastaliśmy tu inną pogodę, niż mieliśmy tam. Daję teraz zawodnikom dwa dni wolnego, spotykamy się we wtorek. Prawdopodobnie pojedziemy do Opalenicy, bo nasze boisko jest w kiepskim stanie. Teraz moglibyśmy je zniszczyć i potem nie mielibyśmy gdzie trenować.