Nadchodzi wietrzenie Warty - odejdzie dziesięciu graczy

"Naszym celem jest awans do ekstraklasy" i "W tym sezonie walczymy o awans do ekstraklasy". Kto to powiedział? Pierwszą deklarację wygłosił latem 2010 r. wiceprezes Pogoni Szczecin. Drugi cytat pochodzi z prezes Warty Poznań z lata 2011 r.
Rok temu Pogoni bliżej było do strefy spadkowej niż do czołówki. Tak samo jest teraz z Wartą, która w niedzielę z portowcami przegrała. - Niestety, porażką z Pogonią zaprzepaściliśmy szanse gry o czołówkę w tym sezonie - mówi Piotr Reiss. - Teoretycznie jest jeszcze szansa na awans, ale musielibyśmy zaliczyć wiosną niesamowity start: wygrać trzy-cztery spotkania. Jednak po tym, co pokazaliśmy jesienią, będzie to trudne.

Na taki występ zespołu zbudowanego latem Warta nie ma co już liczyć. - Trzeba zrobić roszady - zapowiada bowiem prezes Izabella Łukomska-Pyżalska. Wydaje się, że wzór do podpatrzenia ma gotowy. To właśnie Pogoń, która zimą odmłodziła i przebudowała kadrę - potem już wiosną grała bardzo dobrze, a w tym sezonie była najsilniejsza w lidze. - To dobry przykład. Po dobrej wiośnie doszło u nas do zbyt dużych zmian i to chyba miało wpływ na taką, a nie inną grę Warty w tym sezonie - przyznaje Piotr Reiss.

Jego zimowe wietrzenie kadry ominie, mimo że trener Jarosław Araszkiewicz postawił diagnozę: - Zmiany muszą być duże, bo po niektórych zawodnikach widać, że oczy chcą, a nogi nie ciągną. Znam to uczucie z własnej gry w oldbojach: chcesz bardzo, ale bariery szybkości nie przeskoczysz.

Odmłodzenie i odchudzenie kadry jest jednak nieuchronne - zapowiada je prezes Warty. - Z klubem może się pożegnać nawet dziesięciu piłkarzy. Lista jest już prawie gotowa - mówi Izabella Łukomska-Pyżalska. Kto odejdzie? - Ci, na których najbardziej się zawiodłam. Którzy mieli być wzmocnieniem, ale nim nie byli. Nazwisk nie podam, bo chcę, żeby zainteresowani dowiedzieli się o tym ode mnie, a nie z gazety. Wkrótce zaczniemy rozmowy z nimi - dodaje pani prezes i podkreśla, że zimą trafi też do zespołu kilku nowych graczy.

Pierwsze przymiarki do nowych transferów odbędą się w klubie z Drogi Dębińskiej już w środę. Wtedy to Warta rozegra jeden z dwóch zaplanowanych na ten tydzień sparingów. W środę w południe w "Ogródku" jej rywalem będzie Jarota Jarocin (piątkowy przeciwnik nie jest jeszcze znany). W sparingu mają się pokazać zawodnicy wypatrzeni przez Wartę oraz tacy, którzy zgłosili się do niej.

Wiadomo, że w tych spotkaniach, a potem jeszcze co najmniej przez dwa tygodnie, "Zielonych" poprowadzi Jarosław Araszkiewicz, który w niedzielę sprawiał wrażenie pogodzonego z tym, że jego obecna przygoda z Wartą zakończyła się po trzech meczach. Wcale nie musi tak być. Nieoficjalnie wiemy, że trener ma spore szanse na to, by pozostać na stanowisku. - Potrzebuję czasu, by podjąć decyzję o tym, kto będzie trenerem zespołu w przyszłym roku. Na szczęście jest trochę tego czasu, o wiele więcej, niż gdy zmienialiśmy trenerów w trakcie sezonu - mówi Izabella Łukomska-Pyżalska. - Trener Araszkiewicz też będzie brany pod uwagę. Bardzo go lubię jako człowieka i wiem też, że prowadzi fajne treningi.

Lada dzień ma się też wyjaśnić przyszłość w Warcie Grzegorza Szamotulskiego, który trafił do zespołu na pięć ostatnich spotkań ligowych. Po porażce z Pogonią był wściekły. - Pakuję się i wyjeżdżam. Chciałbym zostać w Poznaniu, ale nie wiem, czy Warta chce, bo nikt ze mną nie rozmawiał na ten temat - rzucił.

- Spotkamy się i porozmawiamy. Jego odejście nie jest wcale pewne - podkreśla prezes Warty.