Sport.pl

Lech wiele zawdzięcza Bosackiemu. Nawet sponsora

Nie lubię pożegnań - słychać często na dworcach kolejowych, lotniskach, pod koniec roku szkolnego albo wakacji, gdy się z kimś zrywa albo gdy kończy się umowa. Lech Poznań nie tylko nie lubi pożegnań. On także żegnać się nie umie - pisze o rozstaniu Bartosza Bosackiego z Lechem Poznań red. Radosław Nawrot w ?Gazecie Wyborczej?

Przypadek Bartosza Bosackiego, kapitana Lecha, nie jest bowiem pierwszy w ostatniej historii poznańskiego klubu. Właśnie skończyła się umowa Lecha z piłkarzem i Kolejorz postanowił jej nie przedłużać. To akurat rozumie nawet sam zawodnik. „Każdy pracodawca ma prawo podjąć taką decyzję” - mówi Bosacki, który w Kolejorzu grał z przerwami od 1995 roku. Chodzi o tryb poinformowania go o tym fakcie. Dowiedział się teraz, po powrocie z urlopu. Nie miał okazji pożegnać się z kibicami podczas meczu o stawkę i już takiej okazji mieć nie będzie. Kilkanaście lat kariery w Lechu nie wystarczyło, by potraktować go po partnersku.
Dzisiejszy Lech to przede wszystkim przedsiębiorstwo, ale nawet z finansowego punktu widzenia Bartosz Bosacki zasłużył na godne traktowanie. Przez te 16 lat Lech dwukrotnie sprzedał go bowiem z zyskiem - najpierw na trzy lata do Amiki, potem na dwa lata do niemieckiego klubu 1.FC Nürnberg. Bartek realizował tam umowę i po jej wygaśnięciu wracał. Poza tym przypomnijmy sobie sytuację z zeszłego roku, gdy decyzje rządu Donalda Tuska wyeliminowały z polskiego sportu branżę bukmacherską. A sponsorem strategicznym Lecha był wtedy BetClic. Z dnia na dzień musiał się wycofać i zniknąć z koszulek piłkarzy. Lech znalazł się pod ścianą i musiał w trybie pilnym znaleźć nowego sponsora strategicznego. Został nim s'Oliver. Załatwił to... właśnie Bartosz Bosacki.
Bayern Monachium, którego szczerze nie lubię, ma wiele drużyn młodzieżowych i zatrudnia wielu znakomitych trenerów dla dzieciaków. Pewnie znacznie lepszych niż np. Gerd Müller, wielka niegdyś gwiazda niemieckiej piłki i najlepszy strzelec w dziejach klubu. A jednak Bayern postanowił zatrzymać go w klubie, jak najbliżej tych dzieci. Sama bowiem obecność Müllera powoduje, że chłopakom łatwiej się marzy o byciu wielkim piłkarzem.
Nie tak dawno Lech Poznań zwołał konferencję prasową, by wyrazić oburzenie trybem, w jakim poinformowano go o zawodach Red Bull X-Fighters, jak źle został przy okazji tej sytuacji potraktowany. Nie po partnersku. A decyzje zapadły za jego plecami.
Lech ma rację. To rzeczywiście bardzo nie w porządku.

Radosław Nawrot

 

 

Bartosz Bosacki: Chciałem się pożegnać

Więcej o: