Luis Henriquez i Panama celują teraz prosto w mundial

Dotarcie reprezentacji Panamy z lechitą Luisem Henriquezem jako jednym z pewnych elementów obrony w składzie aż do półfinału Złotego Pucharu CONCACAF odebrane zostało jako niespodzianka i wielki sukces tej drużyny. Tymczasem jej trener Julio Dely Valdes twierdzi, że ... to żadna niespodzianka. - Pracowaliśmy nad sobą długi i teraz mamy czołowy zespół w regionie. Ja się tego spodziewałem - oświadczył.

Julio Dely Valdes to najbardziej znany piłkarz w historii Panamy. Do tej pory właściwie - jedyny znany, głównie z występów w lidze francuskiej (Paris St. Germain) i włoskiej w latach 90. Jako trener objął drużynę Panamy na początku zeszłego roku i od razu wprowadził wiele zmian. Jedną z pierwszych było przywrócenie do gry w obronie Panamy lechity Luisa Henriqueza, który grał w kadrze od 2003 roku, ale po wyjeździe do Europy zniknął z niej. Teraz trener Dely Valdes nie wyobraża sobie za bardzo wystawiania do gry w wyjściowej jedenastce innego lewego obrońcy niż piłkarz Kolejorza, który w Lechu jest rekordzistą pod względem liczby meczów w narodowych barwach.

Dziś trudno powiedzieć, co było pierwsze, jajko czy kura i czy to powrót do kadry narodowej i zaufanie selekcjonera wpłynęły pozytywnie na formę Luisa Henriqueza w Lechu, czy też odwrotnie. Faktem jest, że w ostatnim półtora roku jedno i drugie miało miejsce i gra Panamczyka w Kolejorzu znacznie zyskała na wartości.

O trenerze Dely Valdesie mówi się, że nauczył Panamczyków niemożliwego - grania piłką. Do tej pory byli oni jedynie egzotyczną reprezentacją, która wychodziła na mecze z Meksykiem i USA, by wykopywać piłkę chaotycznie i na oślep. Podstawą filozofii Dely Valdesa jest utrzymywanie się przy niej jak najdłużej i to wyraźnie widać w grze Panamy. To także zaskoczyło Amerykanów, których 11 czerwca w meczu grupowym Złotego Pucharu CONCACAF ekipa ta pokonała po raz pierwszy w historii. Następnie wyszła z grupy, wyeliminowała w ćwierćfinale Salwador i dopiero w półfinale uległa dziś w nocy Stanom Zjednoczonym.

Dla wielu komentatorów kariera Panamy to zaskoczenie, bo do tej pory Panamę uważano za egzotykę w futbolu. Trener Dely Valdes uważa, że jeśli ktoś tak twierdzi, to znaczy że nie zauważył pracy i postępów, jakie wykonała jego drużyna. Dzisiejsze wydanie dziennika "La Tribuna" z Hondurasu podaje taką oto wypowiedź trenera Julio Dely Valdesa: - Na tegorocznym turnieju pokazaliśmy, że zrobiliśmy wielkie postępy i że jesteśmy już teraz w stanie wygrać z każdym rywalem w regionie. To znaczy, że zaczęły zacierać się różnice między Meksykiem i USA a resztą strefy CONCACAF, które były ogromne i negatywnie wpływały na jakość rywalizacji w tej części Ameryki. Teraz Panama jest liderem zmian.

Zdaniem Dely Valdesa, cały ten turniej służył integracji i przygotowaniu drużyny do walki o cel główny - mundial w Brazylii. Panama nigdy jeszcze nie była w finałach mistrzostw świata. Awans na ten najważniejszy piłkarski turniej ze strefy CONCACAF - poza regularnie grającymi w nim Meksykiem i USA - zdobywały dotąd Honduras (1982, 2010 r.), Kostaryka (1990, 2002 i 2006 r.), Salwador (1970 i 1982 r.), Trynidad i Tobago (2006 r.), Jamajka (1998 r.), a wcześniej także Kanada (1986 r.), Haiti (1974 r.) czy Kuba (1938 r.). Teraz czas na Panamę.

Pytanie, czy tak się stanie i czy niespełna 30-letni dziś Luis Henriquez doczeka jako piłkarz finałów w 2014 roku. I czy będzie wtedy jeszcze grał w barwach Lecha Poznań.

Do tej pory tylko dwóch lechitów wystąpiło w finałach mistrzostw świata - Krzysztof Pawlak w 1986 roku w Meksyku oraz Bartosz Bosacki w 2006 roku w Niemczech (z dwoma golami przeciwko Kostaryce).

Losowanie eliminacji mistrzostw świata w Brazylii - 30 lipca w Rio de Janeiro.

Panama się cieszy. To historyczny moment

Bartosz Bosacki: Chciałem się pożegnać