Artjoms Rudnevs oglądał mecz z trybun

Najlepszy napastnik Lecha Poznań Artjoms Rudnevs z trybun obserwował spotkanie Kolejorza z Ruchem Chorzów, w którym padła tylko jedna bramka, a mistrzowie Polski wygrali 1:0. Przez większość meczu miał spokój, ale w pewnym momencie wybita przez piłkarzy piłka poszybowała w trybunę, na której siedział. No i się zaczęło...

Piłka wpadła w trybuny i złapał ją człowiek w czarnym dresie. Oczywiście, natychmiast oczy pozostałych widzów skierowały się w jego stronę. Okazało się, że to Artjoms Rudnevs. Łotewski napastnik siedział wśród widzów, ale nie wszyscy go dotąd rozpoznali czy zwrócili na niego uwagę. Gdy złapał piłkę, zdemaskował się.

Chwilę potem, gdy piłkę odrzucił, ustawiła się do niego długa kolejka łowców autografów i Artjoms Rudnevs miał już zajęcie do końca spotkania.

Łotysz ma uszkodzony mięsień pośladkowy. Grozi mu to, że nie zagra do końca sezonu, a bez niego Kolejorz ma spory kłopot ze strzelaniem bramek. Artjoms Rudnevs może też stracić szansę na walkę o tytuł króla strzelców, o który w tym roku może być bardzo łatwo. Liderzy, Tomasz Frankowski z Jagiellonii Białystok i Andrzej Niedzielan z Korony Kielce, mają bowiem zaledwie po 11 trafień na koncie. Lechita jest drugi - z 10 bramkami.

Artjoms Rudnevs może nie zagrać w tym sezonie

Hubert Wołąkiewicz: Wpływ miało zejście Artjomsa