Sport.pl

Damian Łukasik wspomina finał z 1988 roku [wideo]

Już jutro o godz. 18.30 Lech Poznań zmierzy się w finale Pucharu Polski z warszawską Legią. To czwarty pojedynek odwiecznych rywali w finale tych rozgrywek. Dwa z tych pojedynków dotąd wygrał - w 1988 i 2004 roku. Uległ Legii Warszawa w finale z 1980 roku. O pamiętnym, zakończonym rzutami karnymi finale w 1988 roku opowiada w LechTV jego uczestnik, Damian Łukasik - dziś trener grup młodzieżowych Kolejorza.

Czwartek, 23 czerwca 1988 roku. Cała Polska omawia jeszcze wczorajsze wyniki półfinałów Mistrzostw Europy w piłce nożnej i czeka na zaplanowany na sobotę finał Euro'88 między niesamowitą Holandią i równie znakomitym wtedy Związkiem Radzieckim. Tymczasem w Łodzi, pod stadionem Widzewa parkują kolejne autokary, przywożące kibiców na finał Pucharu Polski. Grają Legia Warszawa i Lech Poznań.

W drodze do finału z Legią Warszawa lechici pokonali: Jezioraka Iława (2:0), Ostrovię Ostrów Wlkp. (3:0), Pogoń Szczecin (1:0, 1:0) oraz Górnika Wałbrzych (3:0, 1:2). - Żadna z drużyn, które wtedy musieliśmy pokonać w drodze do finału, nie była łatwa, bo wtedy był to dla nas bardzo ciężki okres. Wcześniej nakarmiliśmy kibiców sukcesami, były mistrzostwa i dublet [1984 rok - przyp. red.]. Stali się wybredni, czemu się nie dziwię. Tymczasem my wówczas, w sezonie 1987/1988 roku od dwóch lat nie występowaliśmy już w europejskich pucharach - mówi Damian Łukasik.

Wtedy, w 1988 roku Lech Poznań - niedawny jeszcze mistrz Polski - zajął dopiero dziewiąte miejsce w ekstraklasie. Zdobył jednak Puchar Polski. - Analogia nie do końca jest trafna, gdyż wtedy Lech był niżej notowany niż obecnie. My w tamtym okresie raczej walczyliśmy o ligowy byt - uważa Damian Łukasik.

- Wtedy mecze z Legią Warszawa też były ważne, też były prestiżem - dodaje Damian Łukasik i wspomina, że fani Kolejorza na trybunach łódzkiego stadionu mieli przewagę liczebną. - Pamiętam z tego meczu wspaniale broniącego Rysia Jankowskiego. Pamiętam też decydującego karnego, przestrzelonego przez wspaniałego przecież piłkarza jakim niewątpliwie był Darek Dziekanowski z Legii. Przeciwko niemu się grało najtrudniej, był bardzo dobry. Interesowały się nim wtedy kluby włoskie. Rywalizowałem z nim, bo i on, i ja byliśmy wtedy reprezentantami Polski. My jednak staraliśmy się szanować na boisku, szanować swoje nogi. Nasza rywalizacja była mniejsza niż rywalizacja kibiców na trybunach.

- Legia miała wtedy nie tylko Darka Dziekanowskiego, ale wielu świetnych piłkarzy, łącznie z Darkiem Kubickim czy Darkiem Wdowczykiem - dodaje Damian Łukasik.

- We wtorek w Bydgoszczy mecz nie musi być atrakcyjny, bo dojdzie presja i stres. Spotkają się jednak dwa zespoły, które grają o Europę - pointuje były obrońca Kolejorza.

Rozmowa z Damianem Łukasikiem znajduje się tutaj

23 czerwca 1988 roku
Lech Poznań - Legia Warszawa 1:1 (1:1, 0:0) karne 3:2
Bramki:
1:0 Araszkiewicz (48.), Iwanicki (64.)
LECH: Jankowski - Rzepka, Skrobowski, Łukasik, Kofnyt (50. Słowakiewicz), Rybak (94. Skrzypczak), Romke, Jakołcewicz, Araszkiewicz, Pachelski, Kruszczyński. Trener: Henryk Apostel
LEGIA: Robakiewicz - Kubicki, Janas (4. Jóźwiak), Gmur, Arceusz (91. Jagoda), Kaczmarek, Pisz, Iwanicki, Szeliga, Łatka, Dziekanowski. Trener: Andrzej Strejlau

A dzięki temu wygranemu finałowi w Łodzi poznański Lech wrócił do gry w europejskich pucharach i kilka miesięcy później doszło do tego...

Paweł Kaczorowski wspomina finał z 2004 roku

Więcej o: