Lech Poznań: Na dziś nie ma zgody na odejście Rudnevsa

Kilkanaście ofert znanych klubów na Artjomsa Rudnevsa przedstawił już mediom Matyas Farkas, agent łotewskiego napastnika Lecha Poznań. Poznański klub nie zgadza się na transfer Łotysza. Bliżej transferu niż Rudnevs wydaje się być Semir Stilić.

Bośniak gra w Lechu Poznań od czerwca 2008 roku. Najgłośniej o jego transferze było zimą 2010 roku, gdy interesował się nim Celtic Glasgow. Jego przedstawiciele przyjechali nawet do Poznania. Semir Stilić dowiedział się jednak wówczas, że jego transfer nie wchodzi w grę. - Przyjąłem to do wiadomości. Poukładałem sobie pewne sprawy w głowie i przestałem ciągle myśleć o transferze - mówił.

Latem 2010 roku z Lecha odszedł Robert Lewandowski, więc Stilić musiał zostać. Także zimą 2011 roku odejście Stilicia nie wchodziło w rachubę, bo „Kolejorza” - na mocy klauzuli w kontrakcie - opuścił Sławomir Peszko. To było dostateczne osłabienie.

Tajemnicą poliszynela jest, że Semir Stilić nie zawsze gładko dogaduje się z trenerem Jose Bakero. O ewentualnym transferze - zgodnie z tym, co obiecał - nie wspomina jednak nawet słowem. A jeśli Lech Poznań musi coś postanowić, bo kontrakt Stilicia kończy się w czerwcu 2012 roku, więc zimą 2011/2012 będzie mógł on sam poszukać sobie nowego klubu. Dbający o swe interesy Kolejorz powinien go albo sprzedać tego lata, albo wynegocjować i podpisać z nim nowa umowę.

Co innego Artjoms Rudnevs. Jego umowa obowiązuje aż do 2014 roku. Ofert na Rudnevsa jest co niemiara. Według doniesień mediów, chciały go pozyskać Borussia Dortmund, Arsenal Londyn, Galatasaray Stambuł, Metalist Charków. Wreszcie wczoraj pojawiła się informacja, iż Łotyszem zainteresowana jest Sampdoria Genua.

Oferty te przedstawia bardzo rzutki i aktywny menedżer piłkarza, Węgier Matyas Farkas. Lech Poznań odpowiada krótko: na dziś nie ma zgody na odejście Rudnevsa, a podobne rozważania na kilka dni przed finałem Pucharu Polski (3 maja w Bydgoszczy z Legią Warszawa) dyrektor sportowy klubu Marek Pogorzelczyk nazwał nawet „głupimi”. Kilka tygodni temu właściciel Lecha, Jacek Rutkowski stwierdził jednak, że klub jest gotów sprzedać Łotysza za 5 mln euro. - Owszem, bo logiczne jest, że nad taką kwota trzeba by się pochylić i zastanowić. Gdyby więc faktycznie ktoś zaproponował takie pieniądze, zastanowilibyśmy się. Na razie jednak proponuje się je tylko mediom - mówi dyrektor sportowy Lecha Marek Pogorzelczyk. - Oferty na Rudnevsa mają to do siebie, że jest ich sporo w trakcie sezonu. Gdy otwiera się okno transferowe, zapada cisza. Rozważanie tego transferu na dziś nie ma więc większego sensu.

Co stanie się jednak, gdy Lech Poznań nie zakwalifikowałby się do europejskich pucharów? Prezes Jacek Rutkowski mówił niedawno, iż w takim wypadku konieczna będzie sprzedaż zawodników, gdyż kadra Lecha jest droga w utrzymaniu. - Skupiamy się na walce w lidze i Pucharze Polski, nie transferach - mówi dyrektor Pogorzelczyk.

Artjoms Rudnevs - kałasznikow z Łotwy