Strzelec gola: Nie byłem w stanie grać od początku

- Urodziła mi się córeczka, więc zależało mi na tym, aby zagrać i strzelić gola, po czym go jej zadedykować - mówi Łotysz Artjoms Rudnevs, strzelec zwycięskiego gola w meczu Lecha Poznań z Legią Warszawa. - Jednakże wiedziałem, że nie mogę zagrać od początku meczu. Trener też to wiedział. Tego się nie dało zrobić po tym, jak długo nie trenowałem.

Artjoms Rudnevs najpierw miał kłopot z krwiakiem mięśnia, którego nabawił się na zgrupowaniu kadry narodowej Łotwy. W tygodniu poprzedzającym mecz z Legią Warszawa też miał przerwę w treningach, gdyż wyjechał na Łotwę. W środę jego żona urodziła córeczkę, Arinę.

- To była trudna sytuacja dla mnie, bo ostatnio tylko biegałem trochę, a nie trenowałem normalnie. Odbyłem raptem dwa, trzy treningi. Uzbierał mi się prawie miesiąc bez gry, więc to było dla mnie ważne i ciężkie spotkanie - mówi Artjoms Rudnevs. - Wiedziałem zatem, że raczej niemożliwe jest, bym zagrał w tej sytuacji od pierwszej minuty. Trener także to wiedział. Dostałem od niego informację wcześniej, że zacznę z ławki i wejdę w trakcie meczu.

Łotysz mówi, że słyszał owacje tłumu, gdy w 53. minucie Jose Bakero w końcu zdecydował się go wpuścić na plac w miejsce Tomasza Mikołajczaka. - Słyszałem brawa i zrobiło mi się bardzo miło - komentuje. - Po meczu też jest miło, bo wszyscy się od razu uśmiechają po takim zwycięstwie i już przebierają nogami przed wtorkowym meczem w Pucharze Polski.

- Znam znaczenie meczu z Legią - podkreśla Artjoms Rudnevs. - Zdążyłem je poznać. Pamiętam zresztą to napięcie z jesiennego meczu w Warszawie. Dlatego znakomicie, że wygraliśmy.

Zwycięski gol Artjomsa Rudnevsa z meczu Lecha z Legią

Jose Bakero: Tym razem mieliśmy sporo szczęścia