Lech nie dotarł na losowanie. Przez zimę

Wiceprezes Lecha Arkadiusz Kasprzak i dyrektor sportowy klubu Marek Pogorzelczyk nie byli obecni podczas losowania 1/16 finału Ligi Europejskiej. O wynikach dowiedzieli się telefonicznie w ... samolocie. - Siedzimy właśnie w samolocie, który miał odlecieć z Zurichu do Genewy. Nie odleciał, gdyż lotniska paraliżuje zima - mówi Arkadiusz Kasprzak. Na rozmowę o szczegółach meczów 1/16 finału umówił się z Portugalczykami na wieczór, przy pomocy telekonferencji.

Na losowanie nie dotarło wielu przedstawicieli uczestniczących w nim klubów, nie tylko Lech, którego przedstawiciele udawali się na nie z Salzburga. Wydawało się, że to niedaleko do Nyonu, a jednak nie udało się dotrzeć na czas.

- Losowanie uważamy za szczęśliwe, w tym sensie, że mogliśmy trafić na trudniejszego rywala - komentuje ze szwajcarskiego samolotu Arkadiusz Kasprzak. - Chcieliśmy przeciwnika bardzo silnego. Portugalczycy może nie spełniają do końca tego kryterium, ale ze Sportingiem Braga mamy szansę skutecznie powalczyć o awans. Pamiętamy, że awansowali do Ligi Mistrzów i pięknie wyeliminowali w kwalifikacjach FC Sevillę, jednakże potem w Lidze Mistrzów byli już bici. Sporting Braga nosi przydomek ''Arcybiskupi'', a arcybiskupów nie można lekceważyć - dodaje żartem. - Bardziej cieszy mnie jednak fakt, że jeśli ich przejdziemy, to możemy trafić na FC Liverpool. Bardzo tego chcemy.

Andrzej Juskowiak: Sporting Braga to mistrz tanich transferów