Andrzej Juskowiak: Sporting Braga umie żyć bez pieniędzy

Sporting Braga - najbliższy pucharowy rywal Lecha Poznań - nigdy nie był finansowym krezusem. Dlatego buduje zespół mądrze, na zasadzie wypożyczeń i transferów poniżej 1 mln euro. I tak zbudowali ciekawa drużynę - mówi Andrzej Juskowiak, trener napastników Kolejorza, który grał w lidze portugalskiej.

Andrzej Juskowiak był napastnikiem Sportingu Lizbona, do którego trafił w 1992 r. z Lecha Poznań za rekordowo wysoki wówczas transfer. Do dziś ma w Portugalii wielu przyjaciół. - Miło mi, że wylosowaliśmy rywala z kraju, który jest mi bliski. Zaraz dzwonię do ludzi, których tam znam, by się umówić na kasety wideo i zbieranie informacji - mówi, ale zaznacza, ze i tak najważniejsze będzie obejrzenie portugalskiego przeciwnika na własne oczy.

- Liga portugalska gra w styczniu, będzie  okazja - mówi. - Gra przez cała zimę wcale nie musi być atutem Sportingu, bo grałem tak i wiem, że to bardzo wyczerpujące dla piłkarzy. Dwie rundy z przerwą są jednak lepsze.

Zdaniem Andrzeja Juskowiaka, Lech ma ogromną szanse poradzić sobie ze Sportingiem Braga i awansować dalej. - Wystarczy się im dobrze przyjrzeć, zanalizować. To drużyna w zasięgu Lecha, bez wątpienia - komentuje. - Sporting Braga nie należy do wielkiej trójcy największych klubów portugalskich, którymi są Sporting Lizbona, Benfica Lizbona i FC Porto. Gdyby Lech trafił na FC Porto, miałby kłopoty, bo to znakomity zespół, który w każdej lidze europejskiej walczyłby o mistrzostwo. Nawet w tych najsilniejszych. Sporting Braga to inny rozmiar. Nie są w czołowej trójce, jednakże odgrywają istotną rolę na mapie klubów portugalskich.

- Nigdy nie mieli dużo pieniędzy, więc nauczyli się przez lata budować zespół mądrze, za tanie pieniądze, przy pomocy wypożyczeń czy transferów za mniej niż 1 mln euro - dodaje Andrzej Juskowiak. - Wypożyczali najczęściej z FC Porto, z którym mają bliskie i dobre stosunki. Ich trener Domingos to przecież legendarny niegdyś piłkarz FC Porto. No i w tym roku trochę się FC Porto na tej współpracy poślizgnęło, bo Sporting Braga ze skleconą tanio drużyną został wicemistrzem kraju.

- Ich najlepszy strzelec Matheus, czy ten Lima to gracze właśnie powyciągani z mniej znanych, niekiedy malutkich klubów. Sporting Braga umie wyszukiwać takich zawodników znakomicie. Potrafią inwestować, nie popełniać transferowych błędów, na które ich nie stać - uważa trener napastników Lecha. - Nie znajdziemy tam żadnych wielkich nazwisk czy gwiazd, co nie znaczy, że to nie będą groźni piłkarze.

Teraz Sporting Braga ma kryzys. Przegrał kilka meczów z rzędu, jest dopiero w środku tabeli. Może mieć kłopot z zakwalifikowaniem się do przyszłorocznych pucharów. - Do trzeciego miejsca nie brakuje im jednak dużo. Jeszcze się rozkręca - mówi Andrzej Juskowiak.

O trenerze Domingosie mówi, że wiele może o nim powiedzieć jako o świetnym piłkarzu, ale mniej jako o trenerze. - reguła jest taka, że gdy trener był niegdyś napastnikiem, to w pracy szkoleniowej stawia na defensywę. Domingos też taki jest - mówi szkoleniowiec z Poznania. - Zresztą w Portugalii to pewna reguła, bo od jakiegoś czasu wszyscy trenerzy chcą tu budować swe zespoły jak Jose Mourinho. Domingosowi się udało. Jego Sporting Braga traci mało bramek.

Lech Poznań wyjeżdża zimą na zgrupowanie m.in do Hiszpanii. - Nie wykluczam, że znajdziemy tam portugalskich czy hiszpańskich sparingpartnerów o podobnym stylu gry do Sportingu Braga i jeszcze się z nimi umówimy - uważa Andrzej Juskowiak.

Kogo chciał wylosować Lech Poznań?