Sport.pl

Artjoms Rudnevs strzela, Węgrzy zacierają ręce

Kariera Artjomsa Rudnevsa jest wnikliwie śledzona na Węgrzech. Ferenc Nagy, prezydent i właściciel byłego klubu Łotysza, TE Zalaegerszeg zaciera ręce na wieść o zainteresowaniu graczem wielkich klubów Europy, w tym Juventusu Turyn. Klub z Węgier ma bowiem zagwarantowany procent od transferu i opłatę zależną od liczby strzelonych przez Rudnevsa goli dla Lecha.

Serwis pepsifoci.hu - który  podał latem informację o zainteresowaniu Lecha Poznań łotewskim napastnikiem TE Zalaegerszeg - szczegółowo podaje, jak korzystny dla Węgrów jest dalszy rozwój kariery Rudnevsa. Nieoficjalnie wiadomo, że klub z Zalaegerszeg ma zagwarantowane 20 procent od jego kolejnego transferu. Nie ma się zatem co dziwić, że Węgrów zelektryzowały informacje, iż Galatasaray Stambuł i inne duże kluby już teraz chcą zapłacić za Łotysza 4 mln euro. Co będzie dalej? Już teraz Węgrom należałoby się 800 tys. euro, czyli więcej niż to, co już dostali. Według węgierskich mediów, Lech zapłacił 600 tys. euro.

- Rudnevsa obserwują menedżerowie z Włoch i Anglii. Zainteresowane są kluby Bundesligi i z Ukrainy. Kariera Rudnevsa jest błyskawiczna. Jego wartość w ciągu kilku miesięcy wrosła niemal dziesięciokrotnie. Przyczyniła się do tego jego gra w Zalaegerszeg - mówi Ferenc Nagy, który odmawia podania, jaki dokładnie procent przyszłego transferu został zagwarantowany dla Madziarów w umowie z Lechem.

Lech Poznań: Rudnevs nigdzie się nie wybiera

Więcej o: