Trener Manchesteru City doradza kobiety, nie alkohol

Roberto Mancini, menedżer Manchesteru City - czwartkowego rywala Lecha Poznań w Lidze Europejskiej - uznał za stosowne spotkać się ze swoimi piłkarzami i porozmawiać z nimi o ... alkoholu. - Powiedziałem im, że z punktu widzenia klubu lepiej jest, by spędzali wieczory z kobietami niż z kieliszkiem - wyjaśnił publicznie Mancini.

Włoski menedżer Manchesteru City odmówił podania do publicznej wiadomości treści swej pogadanki z piłkarzami. Wyjawił jedynie, że przestrzegł ich w niej przed nie tylko nadużywaniem alkoholu, ale w ogóle używaniem go.

- W Anglii, w tym w angielskiej piłce obowiązuje kultura związana z piciem. Tu pije się po meczach, co we Włoszech jest nie do pomyślenia - powiedział Mancini. - Doradzam piłkarzom w Anglii, aby raczej spędzali czas z kobietami niż z butelką. Tak robią Włosi. Tak ja robiłem, gdy byłem piłkarzem.

Uwagi Manciniego są skierowane głównie do dwóch graczy - bramkarza Joe Harta i znakomitego strzelca City Adama Johnsona. Obydwaj są reprezentantami Anglii. Johnson to bohater jej ostatnich meczów w eliminacjach Euro 2012. To oni - zdaniem Manciniego - są głównie zagrożeni zgubnym wpływem alkoholu. - On powoduje, że czas, w którym można grać na wysokim poziomie skraca się - uważa włoski szkoleniowiec.

Angielska prasa już komentuje słowa Roberto Manciniego. - Mancini już dobrze przystosował się do życia w Anglii, jednakże nie rozumie, że naturą młodych ludzi jest robić wszystko w nadmiarze - pisze Guardian.

Akurat niektórzy Lech Poznań mają złe doświadczenia w tym względzie...

Kiedyś piłkarze umieli pić i grać