Wściekły trener, wkurzony właściciel Salzburga

PRZEGLĄD PRASY. Były sukcesy, zapełniony stadion, wielkie pieniądze i jeszcze większe oczekiwania. Red Bull Salzburg miał być jedną z czołowych drużyn w Europie i regularnie grać w Lidze Mistrzów. Tymczasem sukcesów brakuje, pieniądze mają być coraz mniejsze, stadion świeci pustkami, a o wielkich oczekiwaniach nikt już nawet nie wspomina. Mecz z Lechem Poznań będzie dla mistrza Austrii jednym z najważniejszych spotkań w ostatnich latach. Od wyniku na Bułgarskiej zależeć będzie bowiem przyszłość drużyny - pisze Przegląd Sportowy.

- Znaleźliśmy się w grupie, która mogłaby spokojnie być w Champions League, tak mocne drużyny w niej grają - powiedział po losowaniu trener zespołu z Salzburga Huub Stevens. Holenderski szkoleniowiec starał się w ten sposób pocieszyć kibiców, którzy są wściekli, że w Lidze Mistrzów Red Bulla znowu zabrakło. W trzeciej rundzie eliminacyjnej lepszy okazał się Hapoel Tel Awiw. - Przegrana z mistrzem Izraela rozwścieczyła właściciela Red Bulla, który przecież włożył w ten klub olbrzymie pieniądze i oczekiwał sukcesów. Tu nawet nie chodzi o straty finansowe, bo to akurat Dietricha Mateschitza najmniej interesuje. Dla niego ważny jest wizerunek, a na razie kojarzy się jako sponsor, którego drużyna w najważniejszych spotkaniach przegrywa - mówi dziennikarz gazety ''Salzburger Nachrichten'' Hans Androwitzer.

Po odpadnięciu z Champions League w Salzburgu atmosfera zrobiła się wyjątkowo nieprzyjemna, tym bardziej że w austriackiej Bundeslidze mistrz kraju spisywał się beznadziejnie. Dziewięć punktów zdobytych w siedmiu kolejkach, raptem sześć strzelonych goli, a do tego kompromitacja w Pucharze, gdzie Red Bull odpadł z trzecioligowym Blau-Weiss Linz, wywołały małe trzęsienie ziemi.

- Mateschitz już zapowiedział, że od teraz większe pieniądze będą szły w niemiecki RB Lipsk, którego też jest właścicielem. To zaledwie czwartoligowy klub, ale austriacki miliarder wiąże z nim większe nadzieje niż z Salzburgiem - mówi Androwitzer. - Salzburg będzie jedynie farmą doświadczalną dla drużyny z Lipska. Tu będziemy sprawdzać zawodników, a następnie będą oni grać w Niemczech - zadeklarował austriacki biznesmen, którego majątek szacuje się na blisko 4 miliardy euro. A ponieważ wyjątkowo rzadko zabiera publicznie głos, taka deklaracja przeraziła austriackich fanów.

(...)

- Kibice są wściekli, że po letniej rewolucji kadrowej zespół jest zdecydowanie słabszy niż rok temu. Fani obawiają się, że drużyna będzie regularnie osłabiana, aż stanie się znowu średniakiem w Bundeslidze - mówi dziennikarz ?Salzburger Nachrichten".

Coraz większego ciśnienia nie wytrzymuje również Huub Stevens, który zdaniem austriackich dziennikarzy w ostatnich tygodniach bardzo się zmienił. Dawniej wiecznie uśmiechnięty i zadowolony, ostatnio stał się bardzo nerwowy. - Na konferencji prasowej po meczu z Blau-Weiss Linz wyzywał niektórych dziennikarzy od szczurów, wściekał się na sugestie, że piłkarzom potrzebny jest psycholog - mówi Androwitzer.

Nerwom Stevensa nie ma się jednak co dziwić. Widocznie bowiem i do niego dotarło, że Red Bull Salzburg znalazł się na krawędzi. Dlatego mecz z Lechem może się okazać decydujący dla przyszłości austriackiego klubu.

Czytaj cały tekst Macieja Szmigielskiego w Przeglądzie Sportowym i na sports.pl

Adam Kensy, trener Blau-Weiss Linz: Lech musi być odważny