Sport.pl

Kędziora w wywiadzie Staszewskiego: Uciekałem przed policją i wojskiem. Aniołkiem nie jestem do dziś

Rozmawiał Sebastian Staszewski
10.04.2017 , aktualizacja: 24.04.2017 10:44
A A A

JEDRZEJ NOWICKI

Tomasz Kędziora to jeden z najbardziej utalentowanych piłkarzy LOTTO Ekstraklasy. To także facet chroniący swoje życie prywatne. Obrońca Lecha Poznań w szczerej rozmowie z Sebastianem Staszewskim z cyklu "Wywiadówka Staszewskiego" po raz pierwszy opowiada o swojej fascynacji hip hopem, łobuzerskiej młodości, treningach z mamą i podróży na mecz z Borussią Dortmund. tramwajem. Kapitan reprezentacji Polski do lat 21 zdradza także, ile razy mógł odejść z Kolejorza i gdzie chciałby zagrać w przyszłym sezonie.
Sebastian Staszewski : Cicha woda brzegi rwie - to o Panu?

Tomasz Kędziora : Aniołkiem nie jestem. I chyba nigdy nie byłem.

A takie sprawia Pan wrażenie: grzeczny, ułożony, czasem nawet wycofany.

Trochę wydoroślałem. Ale natury nie oszukasz. Ojca i trenera oszukasz, a natury - nie. Kiedyś w domu tylko bywałem. Przeważnie na noc. Z kumplami rządziliśmy za to na osiedlu. Osiedle. Właściwie to było sześć dużych bloków i tyle. Ale jak na Sulechów, gdzie się wychowałem, to już blokowisko. Mieszkałem blisko torów. W takich okolicach nie brakuje hal, opuszczonych budynków. Tam się szwendaliśmy. Sąsiedzi donosili, że bujamy się po terenach kolejowych, dzwonili na policję. Przyjeżdżali panowie w mundurach i nas ganiali.

Złapali?

Nigdy. Wojskowym też się nie udało.

Jakim wojskowym?

W Sulechowie od lat stacjonuje 5. Lubuski Pułk Artylerii. Jest też duży poligon. Wszędzie na ogrodzeniach wisiały tabliczki z zakazem wstępu, no to chyba naturalne, żeśmy tam łazili. Najczęściej do małpiego gaju. Były drabinki, tunele, liny, podziemia. Lepszego placu zabaw nie można było sobie wymarzyć. Zbieraliśmy też łuski, naboje. W lesie stał stary, blaszany czołg. Bawiliśmy się w czterech pancernych. Robiliśmy łuki, pistolety. Żołnierze mieli ćwiczenia, a my kilkadziesiąt metrów dalej toczyliśmy swoje bitwy. Jak nas zobaczyli, to gonili. Teraz tej całej infrastruktury już nie ma. Stoją za to nowe bloki.

Gdy obserwuje Pan kolegów z Lecha czy reprezentacji do lat 21, którzy w każdej wolnej chwili grają na konsolach, nie dziwi Pana, że kiedyś - mimo braku playstation i xboxów - można było zorganizować sobie wolny czas?

Kiedyś było łatwiej, bo wszyscy trzymali się w grupie. Ja - zazwyczaj ze starszymi. Gwizdali pod blokiem. "Tomek wyjdzie?". No wyjdzie. Byliśmy kreatywni. Siatki do bramek robiliśmy z worków po ogórkach. Tak samo kosz. Rozwalało się stare meble, żeby mieć tablicę, robiło się obręcz z prętów, siatkę z worków. I już, było NBA. Przy tym wszystkim nie odpuszczałem szkoły. W podstawówce świadectwa miałem z czerwonym paskiem. W gimnazjum średnia nie spadała poniżej 4.0. A w liceum uczyłem się indywidualnie. Ale maturę mam, zdawałem matmę, polski, angielski i geografię.

Na sulechowskim podwórku poznał Pan hip hop?

Wszystko zaczęło się dawno temu na wspomnianym osiedlu. Starsi koledzy słuchali rapu i dzieciaki się tego uczyły. Ja też. Z miejsca zakochałem się w muzyce Rycha Peji. Moim ulubionym kawałkiem jest "Randori". "Konsekwentnie zamykałeś przede mną każde drzwi. Jak mogłeś przypuszczać, że zabraknie mi sił?". Pamiętam, jak Rychu grał w Sulechowie koncert. Rodzice mnie nie puścili, bo byłem za mały, ale było tak głośno, że i tak wszystko słyszałem. Miałem wtedy. dziesięć lat.

Patryk Lipski z Ruchu Chorzów rapu zaczął słuchać dopiero w gimnazjum. Podobnie zresztą Bartosz Kapustka.

A ja już w podstawówce. Od czwartej klasy uczyłem się w Zielonej Górze. Do szkoły dojeżdżałem sam, autobusem. Zawsze byłem najmniejszy. Wszyscy jechali na studia albo do liceum, a ja do gimnazjum. Żeby było bezpieczniej, siadałem za kierowcą. Zakładałem słuchawki od walkmana i włączałem Rycha. Śmiesznie musiał wyglądać ten dziesięciolatek kiwający głową w rytm "Głuchej nocy", albo "I nie zmienia się nic". Ale utożsamiałem się z tą kulturą. Głowę obcinałem prawie na łyso. Oczywiście maszynką. Nosiłem szerokie spodnie, miałem bluzę Stoprocent od Soboty ze Szczecina. Nawet dziś ta bluza jest na mnie za duża! Pamiętam, że koszulki zamawiało się w rozmiarze L, chociaż powinniśmy w XS. Tak nosiłem się w i w podstawówce, i w gimnazjum.

Muzyczna fascynacja przetrwała próbę czasu?

W aucie wciąż nie słucham niczego innego. Trzymam się klasyków: Sobota, Sokół, Peja, ale raczej starsze kawałki. W modzie ostatnio jest u mnie Paluch. Lubię osłuchać się z artystą, staje się wtedy moim przyjacielem. I to mimo, iż żadnego jeszcze nie spotkałem.

Bywa Pan na koncertach?

Regularnie. Ostatnio miałem iść na Palucha, ale odwołali. Byłem też na Peji w Poznaniu. I było zajebiście! Nie skakałem co prawda pod sceną, rękami też nie machałem, ale wczułem się. Przekaz, który opowiada raper, dociera wtedy jeszcze lepiej. To historie ubrane w słowa - mają sens, rym. W ogóle podoba mi się też freestyle. Pamiętam nawet legendarną bitwę w Płocku w 2001 roku - Eldo i kumple kontra Tede i kumple. Słuchałem też disów Płomienia z Tede. Do freestyle'owców mam ogromny szacunek.

Próbował Pan freestyle'u? Kapustka opowiadał, że w internacie na krakowskiej Nowej Hucie, gdzie mieszkał, pisał nawet piosenki.

Coś tam się próbowało, szczególnie na imprezach. Ale tylko dla jaj. Chociaż muszę się pochwalić, że raz nawijałem przez ponad minutę! To było coś. Często zdarzało się za to, że na obozach puszczaliśmy bity i śpiewaliśmy całe piosenki. To było zresztą to zgrupowanie, na którym wszyscy pogoliliśmy się na zero. Pamiętam, że jak mama mnie zobaczyła, to powiedziała tylko, że wyglądam, jakby wyszedł z poprawczaka.

Jak dobrze znasz polskich piłkarzy? Rozpoznasz ich po sylwetkach? [QUIZ]

Przygotowaliśmy piętnaście rysunków przedstawiających sylwetki polskich piłkarzy. Czy rozpoznasz wszystkich? Jeśli znasz się na piłce i masz wprawne oko, nie powinieneś mieć z tym problemu!

1.Kto jest na rysunku?

  • Ryszard Staniek
  • Kamil Kosowski
  • Euzebiusz Smolarek
  • Radosław Majdan
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Komentarze (1)
Zaloguj się
  • chateaux

    0

    Świetny gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Ekstraklasa 2016/17

lp. Drużyna M Pkt Br. Zw. R Por.
1 Lech Poznań 31 31 (55) 53-24 17 7 7
2 Jagiellonia Białystok 30 30 (59) 56-31 18 5 7
3 Legia Warszawa 30 29 (58) 58-30 17 7 6
4 Lechia Gdańsk 30 27 (53) 46-37 16 5 9
5 Wisła Kraków 30 22 (44) 45-46 13 5 12
6 Pogoń Szczecin 30 21 (42) 47-40 10 12 8
7 Bruk-Bet Termalica 30 21 (42) 31-38 12 6 12
8 Korona Kielce 31 20 (39) 41-58 12 3 16
9 Wisła Płock 30 20 (39) 42-44 10 9 11
10 Zagłębie Lubin 30 20 (39) 37-36 10 9 11
11 Śląsk Wrocław 30 17 (34) 34-45 8 10 12
12 Arka Gdynia 31 17 (31) 38-51 8 8 15
13 Cracovia Kraków 30 16 (31) 38-43 6 13 11
14 Piast Gliwice 31 16 (30) 32-50 7 10 14
15 Ruch Chorzów 30 15 (30) 37-46 10 4 16
16 Górnik Łęczna 30 15 (30) 36-52 7 9 14

  • Grupa mistrzowska
  • Grupa spadkowa