Lech Poznań - Cracovia 2:1. Jan Urban: Może wreszcie nasza gra zaskoczy

- Wreszcie przyszło pierwsze zwycięstwo i pierwsze bramki na stadionie Lecha. Widzieć własnych kibiców cieszących się ze zwycięstwa swojej drużyny, to jest to dlaczego to robimy i trenujemy. - powiedział trener Lecha Poznań Jan Urban po zwycięstwie nad Cracovią 2:1.
Do przerwy bramki nie padły, a obie drużyny stworzyły bardzo przeciętne widowisko. - W pierwszej połowie żadna z drużyn nie chciała się odkryć. Sytuacji było mało, w zasadzie tylko jeden strzał Kadara. Więcej uwagi zawodnicy zwracali na zadania defensywne, żeby nie pozwolić przeciwnikowi na stworzenie sytuacji - ocenił trener Jan Urban.

W drugiej połowie gola po stałym fragmencie gry strzelił Jan Bednarek, a później na 2:0 podwyższył Marcin Robak. W końcówce Cracovia odpowiedziała jednak trafieniem Miroslava Covilo, co spowodowało, że przy Bułgarskiej do końca była nerwowo. - Po strzeleniu bramki po stałym fragmencie było widać w naszych szeregach większą pewność siebie. Druga bramka wydawało się, że zamknęła spotkanie, natomiast nieudany strzał zamienił się w piękna asystę. Przy 1:2 różne myśli są w głowie, bo wszystko może się zdarzyć. Na szczęście dowieźliśmy wynik do końca i cieszymy się z tego, bo może wreszcie to zaskoczy - powiedział szkoleniowiec Kolejorza.

Jan Urban dokonał sporo zmian w składzie. Z powodu pauzy za czerwoną kartkę nie mógł zagrać Aziz Tetteh, dlatego szkoleniowiec zdecydował się zagrać tylko jednym defensywnym pomocnikiem - Łukaszem Trałką. W pierwszej jedenastce wybiegli więc Radosław Majewski, Maciej Makuszewski, Darko Jevtić i Szymon Pawłowski - wszyscy najlepsi ofensywni pomocnicy. W bramce znów zagrał Matus Putnocky. - Wyszło to dobrze, bo wygraliśmy spotkanie, ale jak graliśmy dwoma defensywnymi pomocnikami z Podbeskidziem to też to fajnie wyglądało - bronił się trener Urban. - Chcieliśmy zrobić kilka zmian, bo nie układało się nam, zabrakło wyników, stąd m.in. zmiana bramkarza. Kolejną szansę dostał też Janek Bednarek, znów ją wykorzystał. Z drugiej strony cieszy powrót Szymka Pawłowskiego, to też bardzo duże wzmocnienie dla drużyny, bo niby nie ma zawodników niezastąpionych, ale u nas tacy są. Wiemy jaką siłę ma Szymek - uważa Urban.

W drugiej połowie z boiska zszedł Tamas Kadar, którego zmienił 18-letni Robert Gumny. - Tamas poprosił o zmianę. Był tak zmęczony, że już nie dał rady - wyjaśnił szkoleniowiec.

Wielkopolska na igrzyskach - historyczne medale i nadzieje w Rio