Lech Poznań - Piast Gliwice. Darko Jevtić na razie nie wróci do środka pola. Jest ostatni w kolejce

Darko Jevtić wiosną przebojem wdarł się do podstawowego składu Lecha Poznań. Na razie nie może jednak liczyć na rolę ofensywnego pomocnika, a musi zadowolić się grą na skrzydle.
Darko Jevtić przychodził do Lecha Poznań, by stać się gwiazdą jego środka pola. Jesienią grał jednak mało, długo leczył rozmaite kontuzje. Już w okresie przygotowawczym wysłał sygnał do trenera, że tym razem zamierza jednak powalczyć o miejsce w podstawowym składzie. Na swoją szansę musiał jednak poczekać, aż kontuzji dozna Szymon Pawłowski. - Pech jednego piłkarza, jest szczęściem drugiego - mówił wtedy trener Lecha Jan Urban.

Jevtić wskoczył więc do podstawowego składu Lecha, ale na skrzydło. Swoją rolę Serb ze szwajcarskim paszportem przyjął jednak z pokorą. - Ja się cieszę, że w ogóle mogę grać. Najlepiej czuję się w środku, ale to też jakiś atut, że mogę zagrać na kilku pozycjach. Trener mnie tam potrzebował i jakoś sobie radzę - mówił po meczu z Legią. Mało tego, z trzema golami na koncie Jevtić został najskuteczniejszym graczem Lecha w tym roku. Widać, że odzyskuje formę, ma potencjał.

Były gracz FC Basel długo jednak kręcił nosem na to, że nie może grać na swojej nominalnej pozycji, tuż za plecami napastnika. Gdy wydawało się, że po odejściu Kaspra Hamalainena wreszcie dostanie szansę, to szkoleniowiec Lecha za plecy napastnika przesunął Karola Linettego. Radzi on sobie tam bardzo dobrze, często notuje asysty. Gdy jednak reprezentant Polski wypadł ze składu z powodu kontuzji żeber, na jego miejsce wcale nie wskoczył Jevtić, a Maciej Gajos. - Darko chyba ostatnio nie narzeka. Gra na lewej stronie, ale ma możliwość wymiany pozycji z Gajowym - zauważa trener Urban. - Wiem, że na dziesiątce czuje się lepiej, też dlatego, że ma mniej pracy w defensywie, czego za bardzo nie lubi - przypomina z uśmiechem Urban.

O pracę w defensywie Urban ma właśnie największe zastrzeżenia do Jevticia. Gdyby grał jednak za plecami napastnika tych zadań defensywnych miałby na pewno mniej niż na skrzydle. Szkoleniowiec Kolejorza przyznaje, że jest taka szansa, żeby Serb wrócił do środka pola, ale raczej tylko wtedy, jeśli Karol Linetty z konieczności musiałby zostać przesunięty nieco niżej, w miejsce jednego z dwóch defensywnych pomocników. - Jest taka możliwość, bo Karol byłby tym zawodnikiem, który musiałby zastąpić Łukasza Trałkę, jeśli dostanie on kolejną żółtą kartkę. Łukasz wypadnie nam wtedy aż na dwa spotkania - zauważa Urban i dodaje: - To fajnie sprawa, że Karol potrafi grać na jednej albo na drugiej pozycji, a i wtedy wzrastają szanse Darko do gry na dziesiątce.