Lech Poznań - Cracovia 2:1. Bohater "Kolejorza" musiał jeszcze iść na... trening wyrównawczy. "To normalne. Cieszę się, ze mogłem pomóc"

- Każdy chce grać od pierwszej minuty, nie ma takich zawodników, którzy chcieliby wchodzić z ławki. Cieszę się po prostu, że mogłem pomóc zespołowi - powiedział po meczu Maciej Gajos, autor zwycięskiego gola w meczu Lecha Poznań z Cracovią.
Maciej Gajos jako jeden z ostatnich wychodził z szatni Lecha Poznań po meczu z Cracovią. Strzelec gola na 2:1 miał bowiem... około 40-minutowy trening wyrównawczy.

Damian Smyk: Maciej, jak to jest, że strzelec gola musi mieć jeszcze trening wyrównawczy?

Maciej Gajos: - (śmiech) To normalne, że ci co nie grali albo mieli mniej, musze mieć jeszcze trening po meczu. Nie byłem jedyny.

Ale nie da się ukryć, że takim małym bohaterem Lecha w tym meczu byłeś. Poczuwasz się do takiego okreslenia?

- No na pewno inaczej patrzy się na kogoś, kto wchodzi z ławki i strzela gola, a inaczej na zawodnika, który wchodzi i drużyna po prostu zwycięża. Cieszę się, że pomogłem. Sytuacja w tabeli jest taka, jaka jest i te punkty trzeba zdobywać. Tym bardziej się cieszę.

Tobie taka rola jokera odpowiada czy jednak wolałbyś grać od początku?

- Każdy chce grać od pierwszej minuty, nie ma takich zawodników, którzy chcieliby wchodzić z ławki. Niestety są takie okresy, że wchodzi się tylko z ławki, a są i takie, gdy gra się od deski do deski. Cieszę się po prostu, że mogłem pomóc.

Nie ma Marcina Robaka i Nickiego Bille. Nie ma też, Szymona Pawłowskiego, który ostatnio grywał jako napastnik. Został tylko Dawid Kownacki. Nie miałbyś nic przeciwko, żeby grać jako ten piłkarz wchodzący z ławki do ataku?

- Trudno mi powiedzieć, bo nigdy nie grałem w ataku. Zagrałem tam tylko w jednym sparingu zimą na obozie i dzisiaj w końcówce. Ciężko powiedzieć, czy mi się tam podoba. Gol? Ruszyłem na pierwszy słupek, tak trzeba robić, bo jeden czy drugi zawodnik może ruszyć za mną i to zamknąć