Sport.pl

Podbeskidzie Bielsko-Biała - Lech Poznań. Kolejorz kontra klątwa gospodarzy

- Jesteśmy lepszą drużyną i powinno to być widać na boisku - mówi trener Lecha Poznań Jan Urban przed sobotnim pojedynkiem w Bielsku-Białej z ostatnim w lidze Podbeskidziem.
- Jestem spokojny o Lecha, bo wiem, że wkrótce rozpocznie serię zwycięstw. A my? Wygraliśmy, ale i tak w każdej kolejce musimy walczyć o życie - mówił były gracz Lecha Mateusz Możdżeń we wrześniu 2015 roku, gdy w barwach Podbeskidzia Bielsko-Biała wygrał przy Bułgarskiej z Kolejorzem 1:0. To był jeden z najczarniejszych wieczorów mistrza Polski. Nie dość, że po siedmiu kolejkach miał tylko cztery punkty, tyle samo co bielszczanie, to przegrał z nimi i wylądował w strefie spadkowej ekstraklasy. Drwinom nie było końca, a przecież okres używania sobie z obrońcy tytułu dopiero zaczynał się na dobre.

Proroctwo Mateusza Możdżenia sprawdziło się i to nie tylko w stosunku do jego byłej drużyny, ale też obecnej. Poznaniacy po jesiennej serii siedmiu wygranych i zwycięstwie na rozpoczęcie piłkarskiej wiosny są na piątym miejscu w tabeli. Podbeskidzie ją zamyka.

Trudno w ogóle sobie wyobrazić łatwiejszego przeciwnika dla zespołu Jana Urbana. Gospodarze nie wygrali żadnego z dziesięciu meczów na swoim stadionie w tym sezonie i pod tym względem nie ma gorszej od nich drużyny w całej lidze. W ogóle przez cały poprzedni rok tylko dwa razy cieszyli się w ekstraklasie ze zwycięstwa w Bielsku-Białej, a zagrali tam w sumie osiemnaście spotkań! Po raz ostatni zwyciężyli w roli gospodarza na początku czerwca, a więc ponad osiem miesięcy temu. Kibice pod Klimczokiem zaczęli nawet mówić o klątwie nowego stadionu. - To zabobony - ucina trener Podbeskidzia Robert Podoliński i dodaje, że jego piłkarze mają już dość porażek i są zmobilizowani do tego, by przerwać niechlubną serię.

- Jesteśmy faworytem - zapowiada trener Jan Urban, co może nie jest zbyt odkrywcze, ale wymienia argumenty, które przemawiają za Kolejorzem przed sobotnim meczem: - Jakość naszej gry powinna być wyższa niż Podbeskidzia: mamy piłkarzy o wyższych umiejętnościach, pod względem indywidualności to gracze na najwyższym poziomie w kraju, jesteśmy jakościowo lepszą drużyną i powinno to być widoczne na boisku.

Oba zespoły są po pierwszym ligowym weekendzie w zupełnie innych humorach. Podbeskidzie przegrało 0:5 z Lechią Gdańsk, a Kolejorz pokonał 5:2 Termalicę Nieciecza. - Wiem, jak czuje się drużyna, która przegrała ostatni mecz 0:5, a teraz gra na swoim stadionie, na którym od dawna nie wygrała - zapewnia Jan Urban i dodaje: - Rywale zrobią wszystko, żeby wygrać z Lechem. Nie mają nie wiadomo ile do stracenia, bo kto będzie miał do nich pretensje, jeśli przegrają z mistrzem Polski?

Trener lechitów przyznaje też, że gdyby jego zespołowi przydarzyła się strata punktów w Bielsku-Białej, miałby do niego pretensje. Wytłumaczeniem ewentualnego potknięcia nie mogłaby być z pewnością strata nawet dwóch tak ważnych piłkarzy, jakimi są kapitan zespołu Łukasz Trałka i reprezentant Polski Karol Linetty (obaj są zawieszeni za żółte kartki). Akurat w środku pola mistrzowie Polski mają kogo wystawić. W zależności od potrzeb może to być bardziej defensywny Dariusz Dudka w parze z Maciejem Gajosem lub Darko Jevticiem albo dwaj ostatni razem - przy wariancie ofensywnym. A raczej na taki powinien zdecydować się szkoleniowiec.

Trener Jan Urban mówi, że nie planuje wysyłać do gry w roli ofensywnego pomocnika Hiszpana Sisiego, który może w sobotę zadebiutować w Kolejorzu. Raczej jednak jako skrzydłowy. Do zespołu po pauzie za kartki wraca podstawowy lewy obrońca Tamas Kadar.

Początek meczu Podbeskidzie - Lech w sobotę o godz. 18. Transmisja w Canal+ Sport.

Więcej o: