Lech Poznań - Termalica Nieciecza 5:2. Piotr Mandrysz: Przegraliśmy za wysoko

- Trzeba umieć z tym żyć i cieszyć się z tego, że przeciwstawiliśmy się aktualnemu mistrzowi kraju, chociaż wynik mówi coś innego - mówi trener Termaliki Nieciecza Piotr Mandrysz po porażce 2:5 z Lechem Poznań w 22. kolejce ekstraklasy.


- Przegraliśmy wysoko, uważam, że za wysoko - mówi Piotr Mandrysz. - Początek meczu w naszym wykonaniu był, ogólnie mówiąc, średni. Zanim dobrze weszliśmy w mecz, przegrywaliśmy 0:1. Potem 0:2. Na szczęście zespół dobrze zareagował na stratę drugiej bramki, strzelił na 1:2. Po zmianie stron ruszyliśmy do odrabiania strat i stosunkowo szybko wyrównaliśmy. Niestety, zabrakło nam wyrachowania. Nie pierwszy raz w tym sezonie, bo w Warszawie prowadziliśmy 1:0 i chcieliśmy dobić przeciwnika, a skończyło się remisem.

Trener gości twierdzi, że z jego punktu widzenia kluczowy był moment, w którym jego piłkarze doprowadzili o stanu 2:2. - Najtrudniejszy moment jest zawsze po zdobytej bramce. Jest euforia, która powoduje, że prze się do przodu. Nadzialiśmy się na kontrę zaledwie pięć minut po tym, jak wyrównaliśmy. Ten remis trzeba było dłużej uszanować. Zamiast spokojnie popracować w obronie, podmęczyć przeciwnika i wykorzystać ciężkie boisko, a następnie w końcówce zaatakować, by zadać decydujący cios, szybko daliśmy sobie strzelić gola - analizuje Piotr Mandrysz. - Muszę pochwalić zespół za ambicję, bo odwrócił losy meczu z 0:2 na 2:2, co w Poznaniu nie zdarza się za często. Pokazaliśmy, że chcemy grać w piłkę - podkreśla.

Szkoleniowiec beniaminka dodaje też: - Obraz meczu zamazała końcówka. Przegrywaliśmy 2:3 po bramce ze spalonego i nie mieliśmy już nic do stracenia. Dokonałem zmian ultraofensywnych, co spowodowało, że nie mieliśmy odpowiedniego zabezpieczenia bramki. Lech najpierw wykorzystał rzut karny, a dobił nas Kownacki.

Zostań Prezesem i zbuduj Swoją Drużynę w Ekstraklasie!