Sport.pl

Nicki Bille Nielsen przed debiutem w Lechu Poznań. "To typ Zaura Sadajewa. Da z siebie tyle, ile będzie miał"

Wszystko wskazuje na to, że napastnik Nicki Bille Nielsen zadebiutuje w barwach Lecha Poznań w niedzielnym meczu z Termaliką Nieciecza na inaugurację tegorocznych zmagań w ekstraklasie.
Dawno w zespole Kolejorza nie pojawił się piłkarz, na którego debiut tak bardzo oczekiwaliby kibice. Z przyjściem Duńczyka, byłego zawodnika klubów z ligi hiszpańskiej, francuskiej, czy włoskiej, wiązane są przy Bułgarskiej ogromne nadzieje. Nadzieje nie tylko na zapomnienie o Kasprze Hamalainenie (po którym Duńczyk odziedziczył zresztą numer na koszulce), ale przede wszystkim na spełnienie marzeń o bramkostrzelnym napastniku, którego tak naprawdę nie było przy Bułgarskiej od czasów Artjomsa Rudnevsa. Nowy snajper mistrza Polski jest nie tylko doświadczony, ale imponuje również pewnością siebie. Kibice kochają niepokornych piłkarzy, a Duńczyk przeszłość pozaboiskową ma równie imponującą, jak osiągnięcia na murawie.

Po publikacjach na temat napastnika, który potrafił rozedrzeć koszulkę po złej decyzji sędziego, wypić kibicowi piwo w ramach radości po strzelonym golu, ale też podnieść rękę na sędziego, czy urządzić nocną burdę w centrum Kopenhagi, pojawiły się zarzuty skierowane do reprezentanta Danii, że ten jest - mówiąc delikatnie - lekko zwariowany. - Tak, jestem zwariowany, ale w takim pozytywnym sensie - broni się Nicki Bille. - Jest bardzo zwariowany - przyznają z uśmiechem jego koledzy z szatni.

Duńczyk, który zmieniał już kluby w swojej karierze dwanaście razy, już na wstępie oczarował kibiców Lecha opowieściami o tym, że przyszedł do Poznania, bo Kolejorz tak jak on pragnie wygrywać i nienawidzi przegrywać. Rozkochał w sobie fanów Kolejorza mówiąc, że kocha presję i grę przy pełnych trybunach. A Lech ma najlepszych fanów w Europie. Na razie są to jednak tylko słowa, które do tej pory nie znalazły odzwierciedlenia na boisku.

Duńczyk stracił bowiem część okresu przygotowawczego przez uraz pachwiny i nie grał zbyt wiele w sparingach. Na szczęście doszedł już do pełni sprawności i będzie brany pod uwagę przy ustalaniu składu Lecha Poznań na niedzielny mecz z Termaliką Nieciecza. Powinien wybiec zresztą w podstawowym składzie. Kibice zastanawiają się jednak, czy będzie w stanie wejść do zespołu niemal z marszu i od pierwszego meczu wnieść jakość do zespołu Kolejorza.

Takich wątpliwości nie ma kapitan poznańskiej drużyny, Łukasz Trałka. - To trochę typ Zaura Sadajewa. Taki gościu z charakterem - tłumaczy. - Wydaje mi się, że to taki zawodnik, który nie będzie potrzebował czasu na aklimatyzację. Od razu da z siebie tyle, ile będzie miał - uważa Trałka, który nie kryje, że jest pod wrażeniem wejścia Nickiego Bille do zespołu. Duńczyk to bardzo otwarty zawodnik, szybko złapał więc kontakt z innymi piłkarzami.

Oprócz Nickiego Bille szansę debiutu mogą też otrzymać Vladimir Volkov, który powinien zagrać w pierwszym składzie na lewej obronie w miejsce pauzującego za kartki Tamasa Kadara oraz Sisi, choć nie wiadomo, czy udało się Lechowi pozyskać certyfikat piłkarza z federacji koreańskiej. Łukasz Trałka podchodzi do nowych nabytków z dystansem. - Mecze ligowe, to zupełnie coś innego niż sparingi. Zobaczymy jak to będzie wyglądało. Niektórzy piłkarze wchodzą z marszu, inni potrzebują więcej czasu.

Mecz Lecha Poznań z Termaliką Nieciecza w niedzielę o godz. 15:30 na Inea Stadionie.

Więcej o:
Komentarze (1)
Nicki Bille Nielsen przed debiutem w Lechu Poznań. "To typ Zaura Sadajewa. Da z siebie tyle, ile będzie miał"
Zaloguj się
  • hanns27

    Oceniono 2 razy 2

    Tak dla pani Hani zawodnik który strzela 20 goli w sezonie nie jest bramkostrzelny? Sądzę że osoba pisząca takie artykuły powinna mieć jako takie pojęcie o temacie a Teodorczyk strzelił 20 bramek w sezonie i grał w Lechu po Artiomie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX