Lech Poznań - FC Basel 0:1. Darko Jevtić: Byłem faulowany, powinniśmy mieć rzut karny

- Cztery razy graliśmy z FC Basel i trzy razy byliśmy bliscy tego, by co najmniej zremisować, ale co z tego, skoro wszystkie spotkania przegraliśmy - mówi pomocnik Lecha Poznań Darko Jevtić. ?Kolejorz? przegrał ze Szwajcarami 0:1 i odpadł z Ligi Europejskiej.


Po słabym początku lechici rozkręcili się nieco pod koniec pierwszej połowy. To wtedy Darko Jevtić zagrał piłkę obok obrońcy gości Adamy Traore, a ten podłożył mu nogę. Lechita upadł, a wszystko działo się w polu karnym gości. - Był karny, minąłem go, a on mnie kopnął i dlatego się przewróciłem. Oglądałem to jeszcze na wideo i nie mam wątpliwości, że powinniśmy dostać "jedenastkę" - opowiada Darko Jevtić. - Oczywiście rozmawiałem jeszcze z sędzią, ale nic nie odpowiedział. Tylko Jasminowi Buriciowi powiedział, że karny był "miękki".

FC Basel najpierw wyeliminowało Lecha Poznań z walki o Ligę Mistrzów (wygrało 3:1 i 1:0), a potem dwukrotnie pokonało Polaków w Lidze Europejskiej - 2:0 i 1:0. - Cztery razy graliśmy z FC Basel i trzy razy byliśmy bliscy tego, by co najmniej zremisować, ale co z tego, skoro wszystkie spotkania przegraliśmy - mówi lechita, który jest wychowankiem klubu z Bazylei.

- Szwajcarzy wiedzą, że nie jesteśmy złą drużyną. Dzisiaj znów im zagroziliśmy i byliśmy bliscy tego, żeby wykorzystać ich problemy kadrowe. Mieliśmy swoje okazje, ale niestety ich nie wykorzystaliśmy - smuci się Darko Jevtić.

Młody Szwajcar miał kilka niezłych szans do tego, by posłać piłkę do siatki. Najbliżej był w drugiej połowie, gdy z rzutu wolnego trafił piłką w poprzeczkę. - Nie chodzi o to, że chciałem udowodnić coś komuś w FC Basel. Nie pierwszy raz podchodzę do rzutu wolnego, tym bardziej teraz, gdy na boisku nie było Barry'ego Douglasa. Nie mam przecież takiego złego uderzenia. Było blisko, ale nie ma gola. Szkoda - opowiada.

Darko Jevtić podkreśla, że mistrzowie Szwajcarii znów okazali się niewygodnym rywalem. Nie tylko dobrze "skracali" pole gry, naciskali na lechitów, ale też sami umiejętnie utrzymywali się przy piłce. - Bardzo dobrze grają w piłkę, dlatego przez pierwsze trzydzieści minut musieliśmy dużo biegać za piłką, bo nie mogliśmy im jej odebrać. Dopiero później zaczęliśmy grać i mieliśmy swoje szanse - mówi pomocnik Lecha Poznań.

Na początku drugiej połowy Darko Jevtić omal nie zaskoczył rezerwowego bramkarza FC Basel. Mirko Salvi w ostatniej minucie pierwszej połowy zastąpił kontuzjowanego Germano Vailatiego i początkowo często się mylił. - Próbowałem go pokonać strzałem z dystansu. Znam tego bramkarza, bo był w pierwszej drużynie, gdy i ja byłem jeszcze w Bazylei. To nie jest zły zawodnik, ale chyba brakuje mu praktyki meczowej i stąd brały się jego błędy - wyjaśnia pomocnik "Kolejorza".