Lech Poznań stolicą europejskiej piłki młodzieżowej. Kiedy Kolejorz wychowa gwiazdę?

- Jesteśmy pod wrażeniem tego, co tu zobaczyliśmy - przyznają zgodnie osobistości europejskiej piłki po wizycie w akademii Lecha Poznań. ?Kolejorz? od lat przykłada dużą wagę do szkolenia młodzieży i powoli zbiera efekty swojej pracy. W postaci komplementów z ust przedstawicieli topowych klubów w Europie, którzy właśnie przyjechali do Poznania.
Poznań na początku grudnia jest prawdziwą stolicą europejskiej piłki młodzieżowej. W ciągu czterech dni odbywa się tu spotkanie odpowiedzialnych za szkolenie młodzieży przedstawicieli European Club Association, czyli federacji zrzeszającej największe kluby w Europie (w tym Lecha Poznań), a także kursokonferencja dla trenerów Lech Conference i do tego prestiżowy, międzynarodowy turniej dwunastolatków Lech Cup. I o ile turniej wraz z konferencją, które mają już swoją markę, odbywają się po raz kolejny, o tyle czwartkowe spotkanie grupy roboczej Europejskiego Stowarzyszenia Klubów odbyło się pierwszy raz w Polsce. Co to oznacza dla Lecha i jego pozycji w Europie? Jak Lecha oceniają fachowcy? I wreszcie kiedy "Kolejorz" wychowa prawdziwą gwiazdę?

Tu jest Lech Poznań, tu się szkoli młodzież

Zachowajmy chronologię. Przedstawiciele najlepiej szkolących klubów piłkarskich w Europie przyjechali do Poznania już w środę, by odwiedzić obiekty akademii Lecha we Wronkach. To tam właśnie mieści się baza szkoleniowa mistrza Polski z siedmioma pełnowymiarowymi boiskami, internatem, stołówką, siłownią i dwiema salami funkcjonalnymi. Utrzymanie grup juniorskich Lecha i właśnie bazy we Wronkach pochłania rocznie około miliona euro. Efekty pracy z młodzieżą? Wystarczy powiedzieć, że z akademii Lecha wyszli tacy piłkarze jak Marcin Kamiński, Tomasz Kędziora, Karol Linetty czy Dawid Kownacki, którzy wraz z "Kolejorzem" sięgnęli w zeszłym roku po mistrzostwo Polski.

Lech wciąż jednak czeka na to, by któryś z jego wychowanków pokazał się w mocnym klubie europejskim. Okazją do udowodnienia jakości szkolenia w Lechu klubom z Zachodu było właśnie czwartkowe zebranie grupy roboczej ds. piłki młodzieżowej ECA. - Bardzo się cieszymy, że możemy uczestniczyć w takim spotkaniu, a nawet być jego gospodarzem, bo to zdarza się pierwszy raz, gdy polski klub jest gospodarzem prac jakiejkolwiek grupy roboczej. Chcemy, by takie kluby jak Ajax, Benfica czy Schalke zobaczyły, że tutaj jest Lech Poznań, który cierpliwie pracuje. Pokażemy im nasze problemy, pokażemy, jak sobie z nimi radzimy, i postaramy się czegoś od nich dowiedzieć - mówił "Wyborczej" wiceprezes Lecha Piotr Rutkowski jeszcze przed zgromadzeniem Europejskiego Stowarzyszenia Klubów.

Czym stowarzyszenie ECA właściwie jest? W medialnym przekazie jego nazwa nie pojawia się zbyt często, a jest to bardzo istotny organ doradczy, który ma wpływ na wiele decyzji UEFA w wielu aspektach. - Jesteśmy słabo rozpoznawalni, bo po prostu się nie promujemy. ECA zrzesza nie tylko przedstawicieli klubów, ale też w tym wielu ekspertów. W pewnych sferach doradzamy UEFA oraz realizujemy wiele spraw "kuluarowych" i organizacyjnych na rzecz klubów, stąd kibice mogą o ECA nie wiedzieć, bo oni najczęściej interesują się tylko sportem, a nie tym, co dzieje się poza boiskiem - opowiada Olivier Jarosz, członek Europejskiego Stowarzyszenia Klubów.

W ECA działa pięć grup roboczych, które najczęściej funkcjonują w dwuletnich cyklach. Każda grupa zajmuje się inną tematyką. - Każdy z klubów członkowskich może aplikować tylko do jednej z tych grup. Następnie administracja sugeruje, który z klubów w jakim aspekcie się specjalizuje, i na tej zasadzie zostaje przydzielony do danej grupy. Do Youth Working Group staramy się wybierać osoby, które mają doświadczenie w pracy z młodzieżą. Są w niej m.in. Roberto Samaden, wieloletni dyrektor akademii Interu Mediolan, Nuno Gomes, dyrektor akademii Benfiki Lizbona, czy bardziej znany Bodo Menze z 25-letnim stażem w akademii Schalke 04 oraz Jean Kindermans z Anderlechtu - tłumaczy Jarosz. - Tym bardziej jesteśmy dumni, że jesteśmy gospodarzem inauguracji cyklu 2015-2017 w Youth Working Group. To w Poznaniu zapadną decyzje dotyczące priorytetów w sprawie szkolenia młodzieży w Europie na najbliższe dwa lata - zachwala wiceprezes Rutkowski.

Lech na co dzień znajduje się w grupie "Competiton", w której pracuje się nad modyfikacją systemów rozgrywkowych Ligi Europejskiej i Ligi Mistrzów. Zespół aktualnie pracuje nad reformą systemu kwalifikacji do tych rozgrywek, po to by zespoły ze słabszych lig, tj. polska, nie musiały tak wcześnie zaczynać rywalizacji i w tak krótkim czasie rozgrywać aż tylu spotkań. Bo to skutecznie utrudnia im rywalizację z lepszymi od siebie drużynami.

Baza Lecha robi wrażenie w Europie

Lech póki co bez większego problemu nawiązuje jednak rywalizację z najlepszymi w Europie w zakresie szkolenia młodzieży. Przedstawiciele ECA zwiedzili akademię Lecha i byli pod wrażeniem tego, co zastali we Wronkach. - Dopiero teraz zrozumieliśmy, co tu się dzieje, bo nie do końca o wszystkim wiedzieliśmy. Infrastruktura jest znakomita. Zaimponowało nam to, że tuż obok obiektów szkoleniowych jest szkoła z internatem. Widzieliśmy już wiele szkółek piłkarskich w Europie i mamy szeroki kontekst, by pozytywnie ocenić pracę Lecha - przyznawali zgodnie Bodo Menze i Nuno Gomes.

Menze przez wiele lat był dyrektorem akademii Schalke 04. To przez przygotowany przez niego program szkoleniowy przeszli mistrzowie świata - Manuel Neuer, Mesut Ozil, Julian Draxler i Benedikt Howedens. Niemiec uważa, że działania Lecha są słuszne, ale klub musi być jeszcze bardziej cierpliwy: - Wiem z doświadczenia, że na efekty swojej pracy trzeba czekać. Nawet siedem, osiem czy dziewięć lat. W Schalke zainwestowaliśmy wiele czasu i pieniędzy, by wychować wielkich piłkarzy. Sukces nie spada z nieba. Bądźcie cierpliwi, a zapewniam was, że zostaniecie wynagrodzeni. Lech obrał prawidłowy kierunek, ale jest dopiero na początku tej drogi - mówi Menze.

Lech wychowa gwiazdę, ale musi być cierpliwy

Piotr Rutkowski cieszy się, że Lech może pokazać swoich piłkarzy tak znakomitych osobistościom europejskiej piłki. - Dla nas jest ważne, żeby pokazać, że czterech naszych chłopaków zdobyło mistrzostwo Polski, że oni grają i za chwilę będą gotowi, by grać też w Europie - mówi.

Kibice Lecha niecierpliwią się jednak, że ostatnim zawodnikiem z akademii, który na stałe wszedł do pierwszej drużyny, był Dawid Kownacki. Było to jednak już dwa sezony temu. - Proces wychowywania zawodników klasy europejskiej nie trwa dwa albo trzy lata. Prawdziwe rezultaty Lech otrzyma po pięciu czy dziesięciu latach funkcjonowania akademii. Trzeba być cierpliwym, to normalne - uspokaja Nuno Gomes, dyrektor akademii Benfiki Lizbona.

Olivier Jarosz zwraca uwagę na to, że Lech wprowadza juniorów do pierwszego zespołu, bo po prostu chce, bo jest do dla niego bardzo ważne. - Są kluby, które wprowadzają młodych piłkarzy, bo nie mają innego wyjścia. Maribor ze Słowenii na przykład - nie stać ich na zakup drogich piłkarzy, więc dają szanse młodym i robią to dobrze. Od wielu lat świetnie wychodzi to w Dinamie Zagrzeb. Są jednak kluby, takie jak chociażby Lech, gdzie wprowadza się młodzież nie tylko z potrzeb finansowych, ale oni po prostu wierzą, że ta strategia ma sens. Nie wszyscy przywiązują do tego taką wagę. Kibice lubią piłkarzy lokalnych, oni też przynoszą zysk, a i satysfakcja z wyszkolenia takiego piłkarza jest ogromna. Przykład? Karol Linetty - mówi.

Bayern, Schalke i Liverpool zagrają w Arenie

Zarówno Jarosz, jak i Rutkowski przyznają, że duży wpływ na organizację zebrania grupy roboczej ds. piłki młodzieżowej ECA w Poznaniu ma wpływ wieloletnia praca klubu przy organizacji swoich sztandarowych projektów, czyli turnieju dwunastolatków Lech Cup oraz kursokonferencji trenerskiej Lech Conference.

Lech Cup to jeden z większych turniejów w Europie Środkowo-Wschodniej dla zawodników do lat 12. W ten weekend w poznańskiej Arenie po raz kolejny mierzyć się będą zawodnicy topowych akademii w Europie - przyjadą m.in.: FC Basel, Sporting Lizbona, Schalke Gelsenkirchen, a także Juventus, Bayern Monachium czy FC Liverpool. - Turniej jest już na tyle znany, że Basel czy Schalke sami dopytują, czy mogą wziąć w nim udział - mówi wiceprezes Lecha. Młodzi piłkarze "Kolejorza" podczas zawodów mają okazję zmierzyć się z rówieśnikami z najlepszych zachodnich klubów. W ciągu ośmiu ostatnich edycji jeszcze ani razu nie udało im się sięgnąć po puchar. Trzykrotnie triumfowała Hertha Berlin, dwukrotnie Slavia Praga, a FC Barcelona, Dinamo Zagrzeb i HSV Hamburg wygrali po jednej edycji.

Turniej poprzedza jednodniowa kursokonferencja Lech Conference. To już szósty raz, gdy podczas kilkugodzinnej konferencji zaproszeni goście zaprezentują swoje wykłady przed tysiącem trenerów z całej Polski. W minionych latach prelegentami konferencji byli m.in. światowej sławy psycholog sportu Dan Abrahams, wspomniany dyrektor akademii Schalke Bodo Menze czy Jean Kindermans z Anderlechtu. W tym roku organizatorom udało się zaprosić m.in. Tomasza Wałdocha, 74-krotnego reprezentanta Polski, absolwenta prestiżowej szkoły trenerów z Kolonii. Były obrońca m.in. Schalke Gelsenkirchen i VfL Bochum opowie o trudnościach związanych z wprowadzaniem juniorów do dorosłej piłki.

- Bardzo podoba mi się forma konferencji, gdzie najpierw trenerzy omawiają pewne aspekty w teorii, a później są one pokazywane w praktyce. Warte podkreślenia jest też to, że Lech organizuje te wydarzenia nie tylko dla siebie czy dla wąskiego grona, ale dla trenerów z całej Polski. Byłem już tutaj kilkukrotnie i nawet nie będąc trenerem mogłem dowiedzieć się kilku przydatnych rzeczy. Nie rozumiem, dlaczego tylko Lech organizuje coś takiego, a nie robi tego też polska federacja. Wydaje mi się, że to powinno być oczywiste - komentuje Jarosz.

Fachowcy doceniają pracę Lecha z młodzieżą, chwalą też organizację Lech Conference i Lech Cup. Menze, Gomes i Jarosz wielokrotnie powtarzali zwrot "Lech obrał słuszną drogę". Słowa ekspertów upewniają władze klubu, że mistrz Polski kroczy we właściwym kierunku. - W ciągu tych kilku dni chcemy pokazać się z najlepszej strony, bo Lech Cup i Lech Conference to nasza wizytówka. Ludzie mają stąd wyjechać zadowoleni, bo oni później będą pisać i mówić nie tylko o Lechu, ale też o Poznaniu i o całej Polsce. Dzieci też zapamiętają, że podobało im się na turnieju, i być może z niektórymi z nich spotkamy się za kilka lat w Lidze Europejskiej lub Lidze Mistrzów. Konsekwentnie od wielu lat budujemy swoją markę i owoce tej pracy widzimy w takich chwilach - nie kryje dumy Piotr Rutkowski.