Liga Europejska. Lech Poznań potrzebuje cudu, by wyjść z grupy. Czyli czego?

Tylko dwa rozstrzygnięcia w ostatniej kolejce grupy I Ligi Europejskiej dadzą Lechowi Poznań awans do 1/16 finału tych rozgrywek: to wygrana ?Kolejorza? nad FC Basel i Belenenses Lizbona z Fiorentiną, ale ta druga nie może być zbyt wysoka.


Po czwartkowych remisach FC Basel z Fiorentiną (2:2) i Lecha Poznań w Lizbonie z Belenenses (0:0) pewne w grupie I jest tylko to, że pierwsze miejsce zajmie w niej ekipa z Bazylei. Każda z pozostałych drużyn ma szansę dołączyć do Szwajcarów i zagrać w pucharach także na wiosnę.

Tabela grupy I wygląda teraz następująco:

1. FC Basel510 pkt9:5
2. Fiorentina57 pkt10:6
3. Lech Poznań55 pkt2:5
4. Belenenses55 pkt2:7
Oczywiście najbliżej awansu jest Fiorentina. Włosi już dziś mieliby go w kieszeni, gdyby utrzymali prowadzenie 2:0 w Bazylei. Wtedy i oni, i zespół mistrza Szwajcarii byliby już w kolejnej rundzie. Padł jednak remis, który pozostawia jeszcze cień nadziei dla Lecha Poznań i Belenenses Lizbona.

Oczywiście w najlepszej sytuacji są piłkarze z Florencji. Wystarczy bowiem, że w grudniu nie przegrają na swoim stadionie z Portugalczykami i na pewno zajmą drugie miejsce. Porażka drużyny Paulo Sousy z Belenenses na pewno będzie kosztowała Włochów awans. - Wciąż mamy szansę awansować i trzeba mieć nadzieję, że w piłce wszystko jest możliwe. Jeśli zagramy ambitnie, pokażemy siłę zespołu oraz dobrą organizację gry, to jesteśmy w stanie pokonać Fiorentinę - uważa trener Ricardo Sa Pinto. I chociaż trudno uwierzyć w taki scenariusz (u siebie Belenenses przegrało z Włochami 0:4), to jest to jedyna nadzieja dla Lecha Poznań.

Przy wygranej Belenenses we Florencji "Kolejorz" musi jeszcze wygrać na swoim stadionie z FC Basel, które bez względu na wynik przy Bułgarskiej i tak zajmie pierwsze miejsce w grupie. Jeżeli ekipa z Lizbony zwycięży w Italii (tak jak niespodziewanie wygrała w Bazylei), a jednocześnie Lech Poznań nie pokona Szwajcarów, to awansuje z drugiego miejsca. Byłaby to ogromna niespodzianka, bo Portugalczycy byli losowani z ostatniego koszyka i są w grupie I klubem z najniższym współczynnikiem UEFA.

Ale uwaga! Może się teoretycznie zdarzyć tak, że mistrzowie Polski wreszcie pokonają FC Basel (w tym roku przegrali z nim wszystkie trzy mecze), jednocześnie Belenenses wygra we Florencji, a i tak Lech Poznań nie awansuje. Stanie się tak, jeżeli lizbończycy odniosą we Włoszech zwycięstwo o trzy bramki wyższe niż "Kolejorz" z FC Basel. I tak np. 1:0 Lecha ze Szwajcarami przy 3:0 dla gości na Stadio Artemio Franchi da awans Belenenses. Dlaczego? Polacy i Portugalczycy mieliby tyle samo punktów, a bilans ich bezpośrednich spotkań jest remisowy (po dwóch wynikach 0:0). O tym, kto zajmie wyższe miejsce przesądzi bilans bramkowy, a na dziś lechici są wyżej, bo przy takiej samej liczbie strzelonych goli mają dwa stracone mniej. Tylko sensacyjnie wysoka wygrana Belenenses we Włoszech mogłaby to zmienić.

Czy Lech Poznań awansuje do 1/16 finału Ligi Europejskiej?