Sport.pl

Pogoń Szczecin - Lech Poznań 0:2. Łukasz Trałka: Wcale mi nie ciążyło to, że nie mogę zdobyć bramki

- Cała ta historia i liczenie moich meczów bez bramki żyło obok mnie, niż w mojej głowie - zapewnia kapitan Lecha Poznań Łukasz Trałka, który w meczu z Pogonią Szczecin (2:0) strzelił swojego pierwszego gola w ekstraklasie od ponad 28 miesięcy.


Lech Poznań prowadził w Szczecinie od dwunastej minuty, gdy Jakuba Słowika pokonał Kasper Hamalainen. Na 2:0 podwyższył Łukasz Trałka w 62. minucie. To trafienie to spore wydarzenie, bo od lata 2012 roku pomocnik "Kolejorza" dopiero trzeci cieszył się ze swojej bramki w ekstraklasie. - Oczywiście, że pamiętam swoją ostatnią bramkę w lidze. To było z Koroną Kielce u siebie [w sierpniu 2013 roku]. No, faktycznie dawno nie strzeliłem. Muszę powiedzieć, że w tygodniu poprzedzającym mecz w Szczecinie zdobywałem dużo bramek na treningach, ale wiele razy już tak było, a potem nie przekładało się to na mecze. W końcu się udało - mówi Łukasz Trałka i zapewnia, że wcale nie poczuł ulgi po tym, jak posłał piłkę do siatki. - Nie, nie ciążyło mi to, że nie mogę trafić. Mówię szczerze. Nie myślałem o tym. Wiadomo, że fajnie jest jak się strzeli gola, ale cała ta historia i liczenie moich meczów bez bramki żyło obok mnie, niż w mojej głowie - podkreśla.

Bramka Łukasza Trałki przyszła w niezwykle istotnym momencie meczu z Pogonią, która na początku drugiej części mocno nacisnęła na Lecha Poznań i zanosiło się na to, że wkrótce wyrówna. - Szkoda, że w pierwszej połowie nie udało nam się strzelić na 2:0, bo graliśmy wtedy bardzo dobrze i mieliśmy mecz pod kontrolą. Potem pierwsze 10-15 minut drugiej połowy było słabe. Pogoń miała kilka sytuacji, jakiś stały fragment gry, jej kibice głośniej krzyknęli. Wszystko zaczęło się kręcić nie w tę stronę, w którą chcielibyśmy. Ale bramka na 2:0 zamknęła mecz i było już spokojnie - uważa pomocnik mistrzów Polski.

Sam Łukasz Trałka zanim zdobył bramkę popełnił błąd, bo źle podał piłkę i po chwili w sytuacji sam na sam znalazł się Patryk Małecki. Jasmin Burić obronił jednak strzał rywala, a dobitka była niecelna. - Poślizgnąłem się, straciłem równowagę i źle kopnąłem. Małecki miał świetną okazję, ale szczęście było przy nas - mówi.

Gra Lecha Poznań mogła się podobać głównie w pierwszej połowie, gdy poznaniacy przeprowadzili kilka szybkich akcji, wiele razy podawali do siebie bez przyjmowania piłki. - Tak, sami czuliśmy, że fajnie się gra. Dobrze graliśmy też w obronie, bo bez tego ani rusz - tłumaczy lechita. - Potem jednak trudno było to powtórzyć, bo boisko zrobiło się fatalne, szczególnie na tej połowie na której broniliśmy: piłka skakała i płynnej gry już nie było. Stąd te kilka strat na początku drugiej części meczu. Pewność siebie uciekła nam na chwilę i dobrze, że wróciła.

- Najważniejsza wiadomość po meczu jest taka, że wychodzimy ze strefy spadkowej, że mamy ścisły kontakt, z tymi, którzy są przed nami. Chcemy wyprzedzać kolejne zespoły - mówi Łukasz Trałka. - Teraz chcemy wygrać z Belenenses Lizbona, bo w grupie Ligi Europejskiej wszystko jest otwarte i można jeszcze awansować. Końcówka rundy zapowiada się więc bardzo ciekawie. Już jesteśmy w półfinale Pucharu Polski, w Lidze Europejskiej wszystko może się zdarzyć, a w ekstraklasie możemy skończyć rok nawet w pierwszej ósemce, co byłoby w miarę OK, zważywszy na to, jak zła była nasza sytuacja w tabeli tej jesieni.

Więcej o:
Komentarze (1)
Pogoń Szczecin - Lech Poznań 0:2. Łukasz Trałka: Wcale mi nie ciążyło to, że nie mogę zdobyć bramki
Zaloguj się
  • plendz

    Oceniono 1 raz 1

    Super, że na koniec gramy z Piastem. To będzie niezły sprawdzian (żeby nie powiedzieć "probierz") przed przerwą. Istotne jest też żeby z Lechią nie przegrać, wygrać z Wisłą itd. Słowem, żeby mieć korzystne wyniki bezpośrednich konfrontacji, co przy prawdopodobnym ścisku na koniec sezonu zasadniczego może mieć niebagatelne znaczenie. A w rundzie finałowej - dokładnie tak jak rok temu;-))

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX