Lech i Węgrzy to bratanki. Najwięcej piłkarzy Kolejorza na Euro 2016 może pochodzić z Węgier

Kiedy po raz ostatni Węgry grały na jakiejś dużej imprezie piłkarskiej, Gergo Lovrencsicsa i Tamasa Kadara nie było jeszcze na świecie. Węgrzy zagrają na Euro 2016, a obaj gracze Lecha Poznań walnie się do tego awansu przyczynili.
2 czerwca 1986 roku to pamiętny dzień w dziejach węgierskiego futbolu. Wtedy reprezentacja Węgier rozpoczęła mistrzostwa świata w Meksyku. Mistrzostwa, na których miała apetyt na odegranie istotnej roli, wszak awansowała na nie jako pierwsza reprezentacja z eliminacji, w bardzo ładnym stylu i kosztem silnych Holendrów. Miała też w kadrze Lajosa Detariego, najdroższego wówczas piłkarza świata, który wówczas przeszedł do Olympiakosu Pireus za 17 milionów marek RFN. Dla porównania - Diego Maradona kosztował FC Barcelonę jedynie 3 miliony marek.

Ten start Węgrów miał nawiązać do wspaniałych czasów ich futbolu, gdy w latach 1938-1954 dwukrotnie zdobywali wicemistrzostwo świata, zatem tytuł, jakiego nie mają w swej kolekcji chociażby Polacy. Stał się przygrywką do wielkiej zapaści węgierskiego futbolu. 2 czerwca 1986 roku zamiast dobrze wystartować na mundialu, Madziarzy przegrali ze Związkiem Radzieckim aż 0:6. To była wielka klęska, do której doszło jeszcze 0:3 z Francją i ostatecznie zespół węgierski nie wyszedł nawet z grupy. Rozpoczął się kryzys, który trwał aż do dzisiaj. 30 lat wielkiej posuchy, w trakcie której Węgrzy nie potrafili awansować nigdzie, przestali odnosić jakiekolwiek sukcesy, a coraz większą popularność w kraju zdobywały piłka wodna, kajakarstwo, piłka ręczna, w których się liczyli.

To pokazuje, jakim przełomem w dziejach sportu w tym kraju była niedziela, gdy Węgry wygrały w Budapeszcie drugi mecz barażowy o Euro 2016 z Norwegią. W pierwszym, czwartkowym w Oslo także wygrali 1:0 i po 30 latach czekania awansowali na dużą imprezę piłkarską.

Jak wiele to czasu, pokazuje fakt, że z obecnej kadry Węgier w dniu meczu z ZSRR na meksykańskim mundialu był tylko łysawy już, charakterystyczny bramkarz Gabor Kiraly (lat 39) oraz obrońca Roland Juhasz. Obecny kapitan Balazs Dzsudzsak miał przyjść na świat za trzy miesiące, Gergo Lovrencsics - za dwa i pół roku, a Tamas Kadar dopiero za cztery lata! Słowem, sporo się Węgrzy na taki awans naczekali.

Z poznańskiego punktu widzenia istotne jest to, że do awansu walnie przyczynili się dwaj gracze Lecha Poznań - Tamas Kadar i Gergo Lovrencsics. Pierwszy zagrał od pierwszej do ostatniej minuty obydwu meczów z Norwegami i był opoką obrony, która zwłaszcza w pierwszym spotkaniu musiała wytrzymywać napór wyżej notowanych i faworyzowanych rywali. Co ciekawe, Tamas Kadar grał na lewej obronie, zatem na takiej pozycji, na jakiej widzi go w Kolejorzu trener Jan Urban. Do tej pory węgierscy selekcjonerzy wystawiali go na środku defensywy, co było zresztą argumentem Tamasa Kadara w rozmowach z poznańskim trenerem. Tu, w Lechu też wolał grać na środku. - Wolałbym, aby był mniej uparty - mówił Jan Urban.

Gergo Lovrencsics przez długi czas odgrywał rolę rezerwowego, ale bardzo ważnego i wchodzącego w ważnych momentach meczów Węgrów, by zrobić różnicę w drugiej połowie gry. Tak było w Oslo, natomiast podczas rewanżu w Budapeszcie gracz Lecha zagrał już od pierwszej minuty na skrzydle, vis-a-vis Balazsa Dzsudzsaka, kapitana Węgrów. - Między czwartkowym meczem w Oslo a niedzielnym rewanżem w Budapeszcie było zbyt mało czasu, żeby zespół mógł się dobrze zrehabilitować - mówił niemiecki selekcjoner Madziarów Bernd Strock. - Dlatego kluczowe dla awansu będzie to, kto ma jaką ławkę.

Gergo Lovrencsics stanowił o jakości ławki Węgier znacznie bardziej niż Nemanja Nikolić z Legii Warszawa. Czołowy strzelec polskiej ligi nie wszedł na boisko w tych meczach ani razu. W walce z Norwegami wziął za to udział Richard Guzmics z Wisły Kraków.

Węgierska kadra stoi zatem graczami polskiej ekstraklasy, a już zwłaszcza Lecha Poznań. Może się okazać, że w czerwcu jego barwy na Euro 2016 będzie reprezentowało więcej piłkarzy reprezentacji Węgier niż Polski.

Trzeba jednak pamiętać o tym, że Gergo Lovrencsics ma kontrakt z Kolejorzem nie dalej niż do mistrzostw Europy. U Tamasa Kadara obowiązuje on do mundialu w Rosji, czerwca 2018 roku.

Lech Poznań ma wyjątkowo mocne związki z Węgrami nie tylko z powodu swoich piłkarzy (w jego kadrze jest jeszcze trzeci Madziar David Holman, który po występach w reprezentacjach młodzieżowych czeka na debiut w pierwszej reprezentacji). W sierpniu grał wszak skutecznie z węgierskim Videotonem Szekesfehervar o awans do fazy grupowej Ligi Europejskiej. To wtedy, na stadionie Sostoi w Szekesfehervar węgierscy piłkarze z Lecha zebrali sporo braw. - U nas tak się traktuje wszystkich reprezentantów kraju - wyjaśniał je Gergo Lovrencsics.