Sport.pl

25 lat temu Lech Poznań pokonał Olympique Marsylia. Lech TV pokaże w niedzielę ten mecz

Pamiętny mecz Lecha Poznań z Olympique Marsylia z października 1990 roku zostanie pokazany w niedzielę o godz. 16 na antenie LechTV, w ćwierćwiecze tego wydarzenia. To dobra rozgrzewka przed spotkaniem Lecha Poznań z Legią w Warszawie, które rozpocznie się o godz. 18
Lech wygrał wówczas z najzamożniejszą drużyną świata, zwaną "miliarderami z Marsylii"m w barwach której grali tacy piłkarze jak Jean Tigana i Manuel Amoros, inni reprezentanci Francji Eric Di Meco, Bernard Casoni, Bruno Germain, Philippe Vercruysse czy mistrz gry głową, silny czarnoskóry piłkarz Basile Boli. Do meczu doszło po tym, jak Lech wyeliminował wcześniej Panathinaikos Ateny. Poznaniacy w meczu z Olympique pierwsi stracili gola, ale następnie wygrywali w Poznaniu 3:1, by ostatecznie zwyciężyć 3:2. Mecz odbył się 25 lat temu, 25 października 1990 roku.

"Dwa piętra hotelu Polonez przy al. Niepodległości w Poznaniu zostały zarezerwowane na potrzeby klubu z południa Francji, który przywiózł ze sobą także potężne zapasy jedzenia i całą obsługę kuchni, łącznie z dwoma własnymi kelnerkami. Marsylczycy przyjechali do Poznania ze wszystkim, poza jednym - informacjami na temat Lecha. W ogóle nie zaprzątali sobie nim głowy, tak jak Albańczykami z Dinama Tirana z poprzedniej rundy, których zgnietli 5:1." - czytamy o tym meczu w książce "Najsłynniejsze mecze Lecha Poznań".

A oto kolejny opis tego meczu z tej książki:

"Francuzi znaczyli wtedy w europejskiej piłce co dziś FC Barcelona. Szastali pieniędzmi. Bernard Tapie zapłacił za to, by mecz rozpoczął się o późnej porze, godz. 20.45 (chodziło o jego rozgrywki z telewizją w sprawie reklam). Lech zgodził się, choć przez to frekwencja na tym jednym z najsłynniejszych meczów w jego dziejach była niższa. Dla wielu kibiców powrót do domu po meczu o tak późnej porze był zbyt trudny. Na dodatek wieczorem pod koniec października 1990 roku było bardzo zimno i wielu fanów wybrało bezpośrednią transmisję w telewizji. Mecz oglądała więc zaledwie połowa stadionu, ale Lech zyskał 100 tysięcy za prawo do reklam na bandach wokół boiska. Nie tylko zresztą to.

Milionerzy z Marsylii opłacali także Lechowi podróż i pobyt we Francji. Ufundowali mu także sprzęt sportowy Adidasa, telewizor i magnetowid, gdy połapali się, że Polacy tego nie mają. Dla nich nie był to wielki problem - wszak japoński koncern Panasonic był ich głównym sponsorem, a sam Bernard Tapie tworzenie swojej fortuny zaczynał od sprzedaży telewizorów. W Polsce na progu przemian oryginalny sprzęt Panasonica był natomiast rarytasem.

- Ja zarabiałem w tamtym czasie w Poznaniu 2 tys. marek, natomiast Niemiec Franz Beckenbauer, który pełnił w Marsylii podobną funkcję menedżera, dostawał 400 tys. marek. Myślę, że to wystarczające porównanie - przypomina ówczesny menedżer poznańskiej drużyny Jerzy Kopa."

W rewanżu marsylczycy rozbili Kolejorza 6:1 i to oni awansowali dalej.

Najsłynniejsi pucharowi rywale Lecha Poznań - niezwykły przehgląd wraz z fragmentami meczów - znajduje się tutaj

Więcej o: