Borja Valero z Fiorentiny: Jeżeli Lech gra w Lidze Europejskiej, to musi mieć dobrą drużynę i musiał mieć wyniki

- Jak można powiedzieć o drużynie, która gra w fazie grupowej europejskich pucharów, że jest słaba? - pytał na konferencji prasowej przed meczem Fiorentiny z Lechem Poznań hiszpański gracz gospodarzy Borja Valero
Fiorentina zagra w czwartek z Lechem Poznań w środku kluczowej rywalizacji w lidze włoskiej, między meczem z SSC Napoli (ten mecz w ostatni weekend przegrała 1:2) a AS Romą (zagra w weekend najbliższy). Są zatem spore przesłanki ku temu, że pojedynek z Lechem nie będzie dla niej aż tak istotny, jak te dwa mecze włoskiej ligi, kluczowe dla walki o pozycję lidera. Zwłaszcza że Lech jest najsłabszą drużyną polskiej ligi.

- Przecież to jasne, że jeśli Lech gra w fazie grupowej, to musiał grać dobrze i mieć dobre wyniki - mówi Borja Valero, pytany o to, co sądzi o Lechu. - Poza tym nawet jeśli w rodzimej lidze mu nie idzie, to jednak na arenie międzynarodowej może być inaczej. Wszyscy tu są niebezpieczni, myślę że i Lech będzie.

Zapytany jednak o nazwiska konkretnych graczy, których uważa za groźnych, odmówił ich podania.

Borja Valero zaprzeczył, jakoby cała para w Fiorentinie szła teraz w niedzielny mecz z AS Romą. - Ja nawet nie oglądałem meczu AS Romy z Bayerem Leverkusen w Lidze Mistrzów - stwierdził. - Nie oglądałem, bo wolę się skupić na Lechu, to jest nasz najbliższy pojedynek. Profesjonalny piłkarz musi patrzeć na najbliższy mecz, nie tracić go z pola widzenia.

Jak dodał, piłkarze Fiorentiny mają świadomość swojej dużej siły. - Przegraliśmy z Napoli, ale ten mecz paradoksalnie w nas tę siłę umocnił. Wiemy, że mamy dobry zespół - dodał.