Trener Jan Urban: Boli mnie, że tracimy gole po stałych fragmentach. To się musi zmienić

Konferencja prasowa po meczu Lecha Poznań z Ruchem Chorzów była pierwszą, w trakcie której trener Kolejorza Jan Urban nie uśmiechnął się ani razu. - Nie możemy być zadowoleni. Myślałem, że nastrój będę miał inny. A najbardziej boli mnie to, że tracimy gole po stałych fragmentach gry. To się musi zmienić - mówił skwaszony szkoleniowiec po swoim debiucie
Lech zremisował z Ruchem 2:2. - Wydaje mi się, że dotąd w trenerskich debiutach wygrywałem i liczyłem na to, że tak będzie i tym razem. Mecz się jeszcze dobrze jednak nie rozpoczął, a już przegrywaliśmy - mówił trener Jan Urban. - To jest tak, jakby dostać w głowę ciężkim narzędziem na znak, że jeszcze nie wychodzicie z dołka, tak jak wam się wydaje. Zaraz potem było 0:2 i wyobrażam sobie, co się wtedy działo w głowach chłopaków.

- Nie możemy być zadowoleni z tego remisu, bo wiemy, w jakiej sytuacji jesteśmy i jak potrzebujemy punktów - dodał Jan Urban. - Mimo wszystko jednak chwała chłopakom, że potrafiliśmy uratować ten punkt. W pierwszej połowie nic się nam nie kleiło, nie mogliśmy zagrozić rywalowi. W drugiej połowie było zdecydowanie lepiej i całe szczęście, że strzeliliśmy tę bramkę jeszcze przed przerwą, bo złapaliśmy wtedy kontakt.

Jan Urban analizował: - Za dużo było widać niepewności w grze, wszystko robiliśmy za wolno, myliliśmy się w decyzjach, popełnialiśmy błędy w orientacji, wracając z piłką w to samo miejsce. Najbardziej jednak boli mnie, że tracimy gole po stałych fragmentach gry. Przy tych warunkach fizycznych, jakie mają nasi obrońcy, to nie może mieć miejsca. To my musimy strzelać gole po stałych fragmentach gry, a nie tracić - dodał mocno skwaszony, zapowiadając, że zamierza to jak najszybciej zmienić.

Trener Lecha dodał: - Obydwie zmiany dokonane w przerwie [Darko Jevtić za Macieja Gajosa i Dawid Kownacki za Gergo Lovrencsicsa - przyp. red.] przyniosły wiele dobrego. Pamiętajmy jednak, że zmiana w przerwie nic wielkiego nie oznacza. Będziemy rozgrywali wiele spotkań i będziemy potrzebowali każdego z piłkarzy. Jak zaznaczałem, będę często rotował składem. Mogę to robić, bo jakość zawodników jest zbliżona. Przy tych rotacjach będę widział, kto jak wykorzystuje szansę, którą dostaje. Nadarzy się okazja, żeby grali więcej i mój pogląd wykrystalizuje się po tych siedmiu meczach.

Pytany o to, czy teraz wie już, jak to jest z Lechem, odrzekł: - Nie ukrywam, że spodziewałem się lepszej gry po tym, co widziałem na treningach. W ich trakcie było widać sporo radości, uśmiechy. Straciliśmy jednak szybko gole i nie jest łatwo wyjść z takiej sytuacji, mimo że Ruch miał problemy z linią obrony.