Sport.pl

Marcin Kamiński z Lecha Poznań: Prezes po meczu był w szatni? Nie widziałem

Lech Poznań tylko zremisował z Górnikiem Zabrze 1:1 i wciąż zajmuje ostatnie miejsce w tabeli ekstraklasy.
Po meczu piłkarze Lecha Poznań długo, mimo późnej pory, dużo dłużej niż zwykle, nie wychodzili z szatni. Miał im złożyć wizytę prezes Lecha Karol Klimczak, który nie był zadowolony z tego, że zespół znowu nie wygrał. Później jeszcze rezerwowi oraz zawodnicy, którzy nie grali wcale, mieli trening wyrównawczy. Dopiero niemal godzinę po końcowym gwizdku tylko trzech zawodników: Paulus Arajuuri, Szymon Pawłowski i Marcin Kamiński wyszło do dziennikarzy.

Marcin Kamiński zapytany o to, czy prezes był bardzo zły, starał się uniknąć odpowiedzi: - Powiem szczerze, że ja od razu po meczu do szatni nie zszedłem, bo jeszcze były jakieś podpisy, rozmowy, dlatego nie wiem, co działo się na początku. Jak ja już zszedłem do szatni, to nie widziałem, żeby prezes w niej był - dyplomatycznie odpowiedział lechita.

Stoper "Kolejorza" był najbliżej Paulusa Arajuuriego, w sytuacji, w której Fin zagrał ręką, a sędzia Paweł Raczkowski podyktował rzut karny, po którym Górnik doprowadził do wyrównania. Kamiński nie do końca zgadzał się jednak z decyzją arbitra. - Każdy ma swoją interpretację i pewnie każdy sędzia podjąłby inną decyzję. Z tym się możemy kłócić, ale rozmawiałem z sędzią jeszcze na boisku i mówił, że Paulus mógł w tej sytuacji jeszcze zareagować, choć do końca nie wiem jak, bo rzucił się wślizgiem i akurat tę rękę miał tak wyciągniętą. Każdy zinterpretuje tę sytuację po swojemu - ocenił obrońca.

Zdaniem Kamińskiego w meczu z Górnikiem lechitom zabrakło konsekwencji. - Dzisiaj pierwsi strzeliliśmy bramkę, co na pewno dodało nam otuchy, ale nie poszliśmy za ciosem. Szczególnie wiosną bywały takie mecze, w których jak strzeliliśmy bramkę, to chcieliśmy dobić przeciwnika. Z Górnikiem właśnie nam tego zabrakło - uważa.

Mimo braku wygranej Marcin Kamiński dostrzega zmianę w drużynie Lecha. - Ja widzę w drużynie zmianę i w meczu z Górnikiem też było to widać. Każdy z nas do końca starał się ten wynik odmienić. Staraliśmy się stwarzać sytuacje, nie było jakiegoś przestoju czy zawahania, tylko każdy nawet po tej straconej bramce na 1:1 wierzył w to, że możemy odnieść zwycięstwo. Tego zwycięstwa właśnie nam brakuje - zapewnia "Kamyk".





Więcej o:
Komentarze (7)
Marcin Kamiński z Lecha Poznań: Prezes po meczu był w szatni? Nie widziałem
Zaloguj się
  • tsunami1

    Oceniono 2 razy 2

    trener u sędziów, a prezes w szatni... normalnie sodoma i gomora

  • billyg976

    Oceniono 2 razy 2

    Prezes w szatni był, ale duchem :-)

  • uncool_ben

    Oceniono 1 raz 1

    wszystko wygląda w zasadzie OK z Lechem - "jedynie" oprócz skuteczności... fatalna polityka ws. transferu napastnika (ciągnie się to już 2 lata ponad) to jedna z głównych przyczyn aktualnej sytuacji... Lech musi zdobywać 2-3 bramki na maecz, wtopa sędziego lub jakaś szalona kontra zawsze się mogą zdarzyć...

  • karasek432

    Oceniono 1 raz 1

    Ciekawe że nikt tak nie rozpaczał jak Górnik w innym meczu sędzia nie zauważył ewidentnego faulu w polu karnym i nie podyktował karnego.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX