Liga Europejska. Trener Urs Fischer po 100 dniach pracy w FC Basel: "To początek nowej ery" - piszą media w Szwajcarii

Urs Fischerm nowy trener FC Basel, najbliższego rywala Lecha Poznań w rywalizacji w fazie grupowej Ligi Europejskiej, doszedł właśnie do 100 dni pracy z klubem. Po tych 100 dniach jest oceniany bardzo pozytywnie. Jak twierdzą w FC Basel, Urs Fischer jest gwarantem ciągłości pracy w bazylejskim klubie
W 98. dniu swojej pracy z FC Basel trener Urs Fischer przegrał po raz pierwszy od 15 spotkań - jego zespół uległ w lidze ekipie Young Boys Berno po ciężkim boju 3:4. To jego pierwsza porażka w meczu od stawkę, odkąd przejął mistrza Szwajcarii z rąk portugalskiego trenera Paulos Sousy. O Ursie Fischerze szwajcarska prasa pisze, że jest gwarantem ciągłości pracy wedle koncepcji wytyczonych w bazylejskim klubie. Paulo Sousa nie był, wolał stosować własne rozwiązania. To przyczyniło się do jego odejścia.

Urs Fischer po 100 dniach uznawany jest za bardzo dobry wybór dla FC Basel, co nie tak dawno nie było oczywiste. Szwajcar jest szkoleniowcem niezbyt doświadczonym, wcześniej związany był jedynie z FC Zurich i FC Aarau z ligi szwajcarskiej. Nigdy nie grał w FC Basel, ani go nie trenował, a jednak obowiązujące tu zasady pracy i budowy klubu oraz drużyny pojął w lot. - W Bazylei wymagania są duże, ale też mam pewien margines błędu i tolerancji na niepowodzenia - mówi, nawiązując do odpadnięcia FC Basel z Maccabi Tel Awiw w walce o Ligę Mistrzów. Szwajcarzy nie przegrali z mistrzem Izraela meczu, ale dali się wyeliminować po dwóch remisach i teraz grają w Lidze Europejskiej. To tu trafili na Lecha Poznań, drugi raz w tym samym sezonie (wcześniej wyeliminowali go z walki o Ligę Mistrzów).

Jak podkreśla Urs Fischer, ani odpadnięcie z Maccabi Tel Awiw, ani tym bardziej ligowa porażka z Young Boys Berno nie spowodowały w klubie z Bazylei żadnych nerwowych ruchów. Szwajcarzy trzymają się zasady: dalej robimy swoje. Jak pisze gazeta "Basler Zeitung", siląc się na podsumowanie 100 dni pracy Ursa Fischera, jest on szkoleniowcem o wiele bardziej otwartym i spokojnym niż Paulo Sousa. "Nie jest nastawiony konfrontacyjnie, nie uważa że dziennikarze dybią na niego i że każde ich pytanie to pułapka albo spisek. Jest otwarty, bardzo autentyczny i skory do wyjaśnień" - czytamy. Zdaniem mediów, Urs Fischer nie niszczy piłkarzy nadmierną presją wygórowanych wymagań, woli dać im swobodę gry i dochodzenia do wyników bez zakładania ich z góry. Daje im poczucie bezpieczeństwa i stabilności - czytamy w ocenie. Nie robi rewolucji kadrowych i taktycznych, rzadko zmienia ustawienie. Zrobił to chociażby we Florencji, decydując się na inny szyk niż tradycyjne 1-4-2-3-1. A zatem taktykę, którą posługuje się również zazwyczaj poznański Lech.

"Urs Fischer lubi podkreślać, że jego celem jest doprowadzenie do sytuacji, gdy piłkarze przejmują odpowiedzialność za drużynę" - czytamy. Potrafi wyjaśnić każdemu zawodnikowi, który akurat nie gra, dlaczego tak się dzieje i jaki to ma związek z jego koncepcją. Zdołał zachować dobrą atmosferę, uniknąć podziałów w zespole oraz polaryzacji graczy na zadowolonych i rozczarowanych - i to mimo tego, że nie wszyscy mają szansę zawsze występować od pierwszej minuty.

Sam Urs Fischer mówi: - FC Basel to nietypowy klub. Ma ogromne ambicje, a jednak w drodze do ich realizacji potrafi twardo stąpać po ziemi.

Jak pisze "Basler Zeitung", zatrudnienie mało doświadczonego Ursa Fischera było traktowane w Bazylei z wielkim dystansem i sceptycyzmem. Teraz już nie jest. Wygląda na to, że te 100 dni pracy to początek nowej epoki w FC Basel.

Mecz Lecha Poznań z mistrzem Szwajcarii odbędzie się w Bazylei w czwartek 1 października o godz. 19.