Lech Poznań - Belenenses Lizbona. Karol Linetty: Byliśmy naprawdę blisko zwycięstwa

- Najbardziej szkoda mi sytuacji Denisa Thomalli. Byliśmy wtedy bardzo blisko zdobycia gola. Mam nadzieję, że następnym razem piłka już wpadnie do bramki - mówi Karol Linetty po meczu Lech Poznań - Belenenses Lizbona (0:0).


Lech Poznań bezbramkowo zremisował w pierwszym meczu grupowym z Belenenses Lizbona. Piłkarze Macieja Skorży po raz kolejny nie zdobyli bramki, jednak tym razem nie pozwolili sobie też strzelić gola. - Graliśmy bardzo blisko siebie. To utrudniało Portugalczykom kreowanie sytuacji i spowodowało, że nie straciliśmy bramki - tłumaczy Karol Linetty.

Pomocnik Lecha Poznań uważa, że był gotowy zagrać od pierwszej minuty, jednak trener Maciej Skorża podjął inną decyzję. Karol Linetty wszedł do gry w 46. minucie za kontuzjowanego Łukasza Trałkę. - Trudno mi ocenić swój występ. Na pewno dałem z siebie wszystko. W drugiej połowie częściej byliśmy na połowie Belenenses, szkoda przede wszystkim tej niewykorzystanej sytuacji Denisa Thomalli [nie potrafił z bliska trafić do bramki po podaniu Kebby Ceesaya]. Mam nadzieję, że następnym razem piłka już wpadnie do bramki - mówi pomocnik "Kolejorza".

Karol Linetty odnosi się też do niecodziennego składu, który rozpoczął mecz z Belenenses. - Na pewno chłopaki, którzy wystąpili od początku, starali się grać jak najlepiej. W końcówce Belenenses trochę opadło z sił, my dokonaliśmy kilku zmian i mieliśmy przewagę. Szkoda tylko, że nie udało się jej wykorzystać i zdobyć trzech punktów - kończy Karol Linetty.